Co wy na to
? Bo ja tak
Costly: Mogę zagrać w Wiśle
- Chciałbym zagrać w Wiśle Kraków. To bardzo dobra drużyna ze znakomitym trenerem - powiedział dla "Przeglądu Sportowego" Carlo Costly.
- Odchodzi pan z Bełchatowa?
CARLO COSTLY: Szczerze? Jeśli będzie ku temu okazja, czyli pojawi się konkretna oferta, to tak. Ale jeżeli nic się nie wydarzy, to nie, bo zostaje mi jeszcze półroczny kontrakt z
klubem.
- A ma pan jakieś propozycje?
- W tej chwili nie. Wprawdzie była mowa o Meksyku, o drużynie Tigres, ale raczej należy traktować to jak plotkę, ponieważ żadnej konkretnej oferty stamtąd nie dostałem.
- Ale podobno niedawno oglądali pana wysłannicy francuskiego Sochaux.
- Słyszałem, że są mną zainteresowani. Jednak na razie wszystko jest palcem na wodzie pisane. Czekam, aż klub mi powie, czy rzeczywiście jest jakaś realna szansa na grę we Francji.(..)
- Miał pan jakieś oferty z polskich klubów?
- Tak, ale szczegóły zachowam dla siebie.
- A chciałby pan w ogóle grać w innym polskim klubie?
- Tak, w Wiśle Kraków. To bardzo dobra drużyna ze znakomitym trenerem. Dwa razy z rzędu
wygrali ligę, teraz znów są liderem. To coś znaczy. Ale powtarzam: na razie naprawdę nie wiem, jak potoczą się moje losy. Trzeba zaczekać i zobaczyć, czy będą jakieś konkretne oferty, które można by spokojnie przeanalizować. Nie ukrywam jednak, że chciałbym opuścić Polskę.
- W tym sezonie wystąpił pan w 10 meczach, ale tylko w 6 w podstawowym składzie i strzelił zaledwie 1 gola. Nie jest to jakiś spektakularny wyczyn.
- Prawdę powiedziawszy, nie wiem dlaczego tak się dzieje. Wcześniej, kiedy w klubie pracował Orest Lenczyk, strzeliłem 11 goli, byłem bardzo dobrze przygotowany. Nie zrzucam jednak winy na trenerów, ale obarczam nią siebie, przez to, że nie przygotowałem się jak należy.