|
Mauro zapisał się w historii Wisły, jako jeden z najlepszych i najbardziej utytułowanych cudzoziemców. Miał to szczęście, że trafił do Wisły w jej złotym okresie. Miał swoje lepsze i gorsze lata. Tak czy inaczej, dla przytłaczającej większości z nas, będzie się kojarzył, jako sympatyczny facet, chociaż czasem leniwy. Miał czasem też swoje "muchy w nosie", ale kto z nas nie ma?
Fakt, czasem nie miał ochoty na " zajęcia pozasportowe", jak spotkania z dzieciakami czy inne charytatywne inicjatywy...nie można jednak też powiedzieć, że ignorował je notorycznie. Myślę, że bardziej dawała o sobie znać w tym przypadku latynoska natura leniwca.
Zdarzyły się chwile, ze na treningach też lubił sobie dreptać, z drugiej jednak strony przypomnijmy sobie jego bramki w meczach z Iraklisem, Blackburn czy najmilej przeze mnie wspominaną przeciw Żydkom z Beitaru, która cały stadion wprowadził w euforię...
Mimo swoich wad i sporadycznych nietaktów, będzie w moim odczuciu postacią bardzo pozytywną. Oby udało mu się zrealizować swoje plany po zakończeniu sportowej kariery.
Ostatnio edytowane przez Vinci : 17.12.2009 o godz. 22:24.
"Kradzione szczęścia nie daje..."
|