wolfy napisał(a):

|
Plus jego wcześniejszy post. Żeby załapać kontekst, przeczytaj całą stronę, bo dyskusja zaczęła się od tezy, że Skorża obiecał zaangażowanie w całej rundzie, a było jak wiemy.
|
POWTARZAM:
Chłop wcześniej wkleił jakiś link do jednej z gazet jakoby Skorża mówił że obiecał zaangażowanie w całej rundzie.
Nie, nie obiecał. Chodziło o konkretny jeden mecz z Zagłębiem (tyle że redaktor tejże gazety napisał to po swojemu)
element napisał(a):

A odnośnie tego
element napisał(a):
Bo się tylko ośmieszają i bardzo mnie cieszy że Skorża takich rzeczy nie mówi otwarcie.
Bo dla mnie byłby skończonym debilem gdyby zagwarantował że Wisła będzie grać przez całą rundę z zaangażowaniem i walką do upadłego przez 90 minut. Takich rzeczy żadna drużyna na świecie nie potrafi zagwarantować. Od prezesów po piłkarzy kończąc na trenarach.
Z jednej prostej przyczyny - nie tylko od trenera to zależy więc trudno żeby odpowiadał za resztę.
Tym bardziej za tych, którzy nie potrafią z 3 metrów trafić do pustej bramki czy po 10 lat zawodowej gry przyjąć piłkę puszczoną po ziemi.
Mnie w żadnym stopniu nie zadowolą gadki o walkach i zaangażowaniach non stop.
Gdyby tak Skorża do tego podchodził w swoich wypowiedziach straciłby już dawno w moich oczach.
Bo wiem że jest to niewykonalne. I już po pierwszym meczu miałbym do niego 5 kartek pretensji.
Może jedynie powiedzieć "postaramy się... zrobimy wszystko co w naszej mocy..."
|
To wcześniej jeszcze było to:
wolfy napisał(a):
|
Chcesz zasugerować, że Skorża świadomie pozwala na olewkę jaką prezentują nasi kopacze? Że walka z zaangażowaniem przez 90 minut to był (powiedzmy) tylko taki jednorazowy event?
|
element napisał(a):
Oczywiście że nie. Chyba nie sądzisz że cieszą go przegrane z Legią, Amiką czy parchami. Wpadka z Lewatywą. Że nie zależy mu na gromieniu każdego po 3-0.
Na wejściu do Ligi Mistrzów czy choćby Ligi Europejskiej.
Po prostu nie lubię jak ktoś coś obiecuje i pieprzy głupoty.
Rutkowski: idziemy na majstra
Filipiak: za 3 lata puchary
Smuda: po 3 dniach.. po 3 dniach...
itd
|
I tu nie chodzi o jakąś obronę, bo żebym zamierzał go bronić musiałby wpierw takich słów użyć jak "obiecujemy zaangażowanie w całej rundzie, walkę do upadłego itd", a czegoś takiego Skorża nie powiedział.
Chodziło mi tylko o to że bardzo mnie cieszy fakt że Skorża takich rzeczy otwarcie nie mówi.
Bo obiecać łatwo, ale wywiązać się z tych obietnic w **** trudniej.
Tym bardziej teraz gdy Wisła nie jest w super sytuacji - sportowo / finansowo / marketingowo / kibicowsko.
Trudno też żeby Skorża odpowiadał za danego piłkarza, któremu raz się chce walczyć o każdą piłkę i być spoconym od stóp do głów, a raz nie.
I nie chodzi o to że Skorża nie wymaga od nich zaangażowania, walki i wyników po 5-0.
Bo to logiczne... tylko wolałbym żeby takie rzeczy zostawiał na treningach, zgrupowaniach, w szatniach i głowach zawodników.
Ty prawdopodobnie tak to rozumujesz że Skorża musi o tym otwarcie mówić jak Filipiak o pucharach, Smuda o trzech dniach czy Rutkowski o majstrach żeby uwierzyć że rzeczywiście coś od tych chłopaków wymaga. To nie problem psioczyć do gazet od 5 lat o majstrach.
Tylko po co ? przez takie numery Rutowski jest pośmiewiskiem od wielu lat.
Poza tym nie będę się powtarzał, wszystko na ten temat napisałem w postach wcześniejszych - które są wyżej.
I nie jestem fanem Skorży tylko obrońcą, bo poniekąd zależy mi żeby sportowo Wisła miała się dobrze.
I wiem że jego zwolnienie nie będzie oznaczać nic dobrego dla Wisły.
Tym bardziej że ja trzymam się tego że to piłkarze są winni, a nie trener.
Bo skoro praktycznie ten sam skład potrafił grać jak równy z równym z wyjściową jedenastką Barcelony na Reymonta, by potem remisować z Poloniami Bytom to o **** tu chodzi? Biorąc pod uwagę fakt iż Skorża raczej ich nie musiał specjalnie mobilizować bo z góry było wiadomo że jest to takie pożegnalne show dla kibiców. A to tylko jeden przykład, bo takich meczów było więcej.
I żadnej zasługi w tym meczu Skorży nie widzę.
Jak się okazuje chcą to potrafią.
I tak samo nie jestem fanem Małeckich, Brożków czy Sobolewskich. I nigdy ich uważać za legendy nie będę. Legenda jest jedna i brzmi ona HENRYK REYMAN.
Mogą być jedynie zasłużonymi osobami dla Wisły, ale nic więcej. To samo Frankowski, Żurawki czy Baszczyński.
I lata mi to czy Małecki śmiga po Franticach, a Brożek macha rękoma. Ważne jest dla mnie to co pokazują na boisku, a wywiązują się z tej roli przyzwoicie.
A czy piją godzinami i wcinają snickersy to na prawdę gówno mnie to obchodzi. Skoro potrafią to połączyć z piłką to niech im będzie.