Wyświetl pojedynczy post
Kao
Member
 
Od: 07.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3969
Stary 16.12.2009, 13:25
Co do Skorży i Niedzielana: Ten drugi jest niezłym konfidentem. Żeby nie powiedzieć czegoś mocniejszego...

http://www.weszlo.com/news/4178

Czytajcie akapit:

Cytat:
W dziesiątej minucie po raz pierwszy musiał ośmieszyć tego pomocnika z zagranicy. Numer klasyczny, biegł środkiem, za sekundę piłka miała zostać kopnięta w jego kierunku i ruch nogą u rozgrywającego był już nieodwracalny niczym wybory w PZPN. Momentalnie skręcił w lewo, zgubił obrońcę oraz własnych partnerów. Z trybun wyglądało to jak genialne wyjście na pozycje, tylko niestety środkowy pomocnik posłał kolejną standardową, bezmyślną piłkę na środek. – Zaraz cię zdejmę, chuju! Gdzie mu ****a grasz? – wrzeszczał trener. Nikt się tym słowom nie dziwił, bo bez względu na medialny wizerunek, niemal wszyscy szkoleniowcy krzyczą mniej więcej to samo. Kiedy niedawno polski zespół grał z mistrzem Hiszpanii na Camp Nou, to biegający wzdłuż linii trener młodego pokolenia, z analitycznym umysłem („Pamiętajcie, Lampard jest przereklamowany i umie kopać tylko jedną nogą” – mówił do zawodników młodzieżówki, kilkadziesiąt minut przed tym, jak Lampard strzelił im trzy gole, w tym z 30 metrów „słabszą” nogą”), wydawał z siebie tylko jeden rozpoznawalny dźwięk: „****a, ****a, ****a”. Siedzący na ławce rezerwowych zawodnicy z dyskretnymi uśmieszkami pokazywali sobie przełożonego, ubranego w zbyt duży garnitur, z butami z Auchan, a potem wskazywali stojącego trochę dalej młodego Hiszpana, wyglądającego niczym model z reklam Armaniego, w idealnie skrojonej błyszczącej marynarce i przekazującego swoim podopiecznym spokojne, rzeczowe uwagi. Ten spokój po zestawieniu z „****a, ****a, ****a” bardziej podkreślał, kto jest górą w tym meczu, niż wynik. Jak głosi anegdota powtarzana między piłkarzami, zdarzyło się, że nasz zespół grał we Włoszech, a że z ławki słychać było tylko to słynne słowo na „k”, to w końcu jeden ze zdezorientowanych piłkarzy gospodarzy zapytał mówiącego po włosku zawodnika z naszej drużyny: „Dlaczego wasz trener ciągle każe wam zakręcać? Jak macie grać, skoro on ciągle każe skręcać”. Bo „****a” to fonetycznie po włosku „zakręt”.
Co jak co, ale tego już za wiele. Najpierw nakapował na Małeckiego (ja burackiego zachowania Małego nie popieram, ale kapowania na byłych kolegów też nie) a teraz smaruje Skorżę.

Niech no Niedzielan do Cracovii przyjdzie, to mam nadzieję, że żyć mu nie damy.