Wyświetl pojedynczy post
cpc
Senior Member
 
Od: 10.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4192
Stary 16.12.2009, 11:55
Cytat:
Rządy wrażliwe społecznie, które chętnie biorą różne grupy obywateli na tak zwane swoje utrzymanie, z reguły mają większe wydatki niż dochody. Ta różnica nazywa się deficytem budżetowym. W 1992 roku poseł Janusz Korwin-Mikke proponował, by zapisać w konstytucji zakaz uchwalania budżetu z deficytem, a każdą próbę obejścia tego zakazu karać jako kradzież szczególnie zuchwałą. Oczywiście przez mądrych i roztropnych mężyków stanu został wyśmiany i żadnego zakazu do konstytucji nie wpisano. W rezultacie corocznego uchwalania budżetów z deficytem zaczął stopniowo narastać dług publiczny. Wygląda to tak, że jeśli rząd ma deficyt, to musi go pokryć pożyczkami, bo w przeciwnym razie zabraknie mu pieniędzy na przykład na wypłacenie pensji policjantom, a wtedy przyjdą oni pod Kancelarię Premiera i będą krzyczeć „zło-dzie-je, zło-dzie-je!”, a kto wie – może nawet tych złodziei wyaresztują? Więc rząd sprzedaje lichwiarzom obligacje skarbowe, które jednak musi wykupić, albo za rok, albo za kilka lat. Ale skoro w jednym roku brakuje mu pieniędzy, to skąd weźmie je w następnym? Z tego samego źródła, to znaczy – ze sprzedaży coraz to większej ilości obligacji. W rezultacie rozbudowy „społeczeństwa solidarnego”, w którym – jak wiadomo, państwo funduje obywatelom różne rzeczy za ich pieniądze – dług publiczny systematycznie rośnie. O ile w 1993 roku wynosił 51,7 mld złotych, a w roku 2001 – 71,2 mld złotych, to w na koniec pierwszego kwartału roku 2007 przekroczył 517 miliardów złotych. Jak wiadomo, w 2007 roku odbyły się wybory parlamentarne i 16 listopada zaprzysiężony został rząd premiera Donalda Tuska.
Niedawno rząd premiera Tuska obchodził dwulecie swego istnienia i pan premier z tego tytułu strasznie się nadymał, czego to nie zrobił i w ogóle. Warto zatem przypomnieć, że wśród dokonań tego rządu na pierwszym miejscu, niczym perła w koronie, powinno figurować powiększenie długu publicznego o około 130 miliardów złotych, w następstwie czego dług publiczny w dniu 6 grudnia o godzinie 11.57 wynosił 681 904 450 700 złotych, powiększając się z szybkością co najmniej 1500 złotych na sekundę. Ta kwota oczywiście nie uwzględnia sztuczek z kreatywną księgowością, uprawianą przez pana ministra Rostowskiego, więc tak naprawdę może być jeszcze większa, ale niech będzie, że wynosi tylko tyle. Ciekawe, że tak bardzo ostatnio podziwiający premiera Tuska francuski prezydent Sarkozy jest pod tym względem jeszcze lepszy, bo francuski dług publiczny powiększa z szybkością co najmniej 2000 euro na sekundę.
Mogloby sie wydawac, ze taka informacja nie powinna ujsc uwadze dziennikarzom, szczegolnie "sledczym", opozycji parlamentarnej, a moze nawet zatroskanemu o losy Polski przewodniczacemu samego PE. No ale nie ma co narzekac, przynajmniej mozemy spokojnie sledzic kolejne odcinki serialu pod tytulem "polska polityka", w ostatnim podobno w jakies problemy wpadl senator, a z ktorej partii to chyba nieistotne .