|
wolfy - czasem lepiej parę gorzkich słów, niż cały referat "słodkiego pierdz..."
Tak sobie myślę, analizując nasz piłkarski "inwentarz". Wątpię, by nawet Mourinho nauczył szybko biegać Jopa czy celnie dośrodkowywać Łobodzińskiego. Z całym szacunkiem - Małecki to nie jest drugi David Villa, a Tomkowi Jirsakowi duuużo brakuje do Franka Lamparda. Kirm też to Joaquina nie pasuje.
Czy bronię w ten sposób Skorży i koniecznie chciałbym, aby dalej został (dalej = dłużej niż do lata 2010)? Sam nie bardzo umiałbym na to odpowiedzieć. Z jednej strony: Nowy trener to przecież pewność, że już na starcie zażąda $$$ na wzmocnienia. I nie będzie to "5 PLN", a przecież Wisełka za dużo funduszy raczej nie posiada. A z drugiej: Skorża coś tam gwarantuje (niestety nie nazbyt wiele, jak prowadził Amicę to w grupie też był łomot). Trudny dylemat dla p. Cupiała. Gdyby funduszy było więcej wtedy sprawa byłaby prosta - nowy trener plus 3-4 duże wzmocnienia.
Ostatnio Smuda miał się wyrazić, że Wisła bez konkretnych wzmocnień nie ma czego szukać w Europie. Czy miał na myśli tylko piłkarzy, czy też ławkę trenerską z Maciusiem na czele? My kibice przeżyliśmy już tyle upokorzeń - od Valerengi zaczynając, aż do Levadii. Ja wierzę, że pan Maciej naprawdę chce się odegrać w pucharach. Pytanie tylko, czy BĘDZIE W STANIE tak przygotować drużynę, by awansować do którejś grupy (LM/LE), gdzie trafiały takie "potęgi" jak Debrecen, BATE, Tiraspol czy Ventspils...
|