|
Jak dla mnie dotychczasowa kariera Skorży to:
- genialna runda jesienna 2007 r. - jak się potem okazało głównymi zasłużonymi byli tu Kosa i Zieniu - mimo wszystko plus dla treneiro
- marność na wiosnę 2008 r. - odszedł Kosa, Zieniu nie miał rundy konia, mistrz zdobyty już na jesieni, więc dominował minimalizm, dodatkowo seria beznadziejnych porażek z Legią - minus dla treneiro
- marność na jesieni 2008 r. - plus za Beitar, Barce trudno oceniać, bo po pierwszym meczu było po ptakach, za to Tottenham u siebie w decydującym meczu to kompromitacja, bez walki i bez wiary. W lidze kiepściutko czego ukoronowaniem mega kompromitacja u siebie z Amicą - minus dla treneiro
- niespodziewanie dobra wiosna 2009 r. - dobrze graliśmy w zasadzie tylko w maju, ale kto z nas wierzył na początku rundy, że Kuchenkorz będzie oglądał nasze plecy na końcu? Mistrz zdobyty mało efektownie, głównie dzięki naszej konsekwencji i słabości Lecha. Mimo wszystko mecz z Lechią, to dla mnie obecnie taka sama klasyka jak wyjazdowe Schalke - generalnie plus dla treneiro
- nijaka jesień 2009 r. - jesteśmy liderem, mamy solidną przewagę nad wiceliderem i resztą, a mimo wszystko wszyscy są w****ieni. Dlaczego? A no może dlatego, że mistrza powinniśmy już mieć teraz, może przez żenadę z Legią, kompromitację z Żydami, kolejną wtopę z Amicą. No i the best of czyli największa kompromitacja w historii polskich występów w pucharach czyli Levadia - w sumie wielki minus dla treneiro.
Generalnie na pięć rund trzy minusy i dwa plusy, znaczy wylot. Tylko kim tego Skorżę zastąpić? No właśnie. Wniosek smutny. Skorża musi zostać.
|