pan Dudi napisał(a):

|
Jakieś 15- 20 lat temu na Lecha też chodziło po 300 osób (mniej niż na Wartę), więc spokojnie- wszędzie znajdą się "fanatycy" tacy jak u kuchenek. Wystarczą jakieś tam 1-2 udane sezony, trochę ochów i achów od naszych wspaniałych redaktorów sportowych (SZTIIIIIIILIIIIIIICZ!!!!!!!!) i załatwione. Frekwencja idzie w górę.
|
Hm?
Nasz niechlubny rekord frekwencji to bodaj ok. 600 osób na Siarce, kiedy to omal nie wylądowaliśmy w 3. lidze, więc trochę obiektywizmu, bo to był taki moment w historii klubu, kiedy ludzie naprawdę mieli dość oglądania tego, co im z klubem wyprawiano. Rok później wystarczyło, żeby poprawił się klimat wokół drużyny i w drugiej lidze były mecze z frekwencją powyżej 20 tys.
Fakt, na Lecha chodzi dużo osób tylko jesli wyniki są dobre. Ale wydaje mi się, że przez te ostatnie kilka lat, kiedy to tak naprawdę Lech w lidze znaczył niewiele i był biedny jak mysz kościelna, ale wokół klubu działo się bardzo dużo pozytywych rzeczy, dochowaliśmy się tych 10-12 tys ludzi, którzy na mecz w Poznaniu przyjadą prawie zawsze. Jasne, fajnie byłoby, gdyby tak grupa była jeszcze większa, ale jak dla mnie daje ona niezle podstawy, by sądzić, że na nowy stadion, w dobrych warunkach i z tańszymi biletami (bo te już w ubiegłym sezonie kosztowały krocie..) te 20-25 tys. na mecz powinno się zebrać. Wypełnienie reszty stadionu leży w rękach kopaczy i w decyzjach zarządu. Jeśli wszystko pójdzie sprawnie, a Lech będzie grać nieźle, to z roku na rok ta podstawowa grupa kibiców będzie się rozrastać. Choć stadion na 35k byłby dla Lecha znacznie lepszym miejscem..
Wrocław i Gdynia są na początku drogi, jaką przebył Lech od meczu z Siarką. I chyba nie mają aż takiego potencjału ludzkiego, żeby przynajmniej przez pierwsze lata zapełniać stadion powyżej 50% - duża konkurencja klubów regionie. Z Legią czy z Wisłą sytuacja jest inna, jest szansa, żeby stadiony budowane w odpowiedniej dla klubu skali się zapełniały. Trochę szkoda, że w Poznaniu, Wrocławiu czy Gdańsku na zajebistych stadionach będzie widać tyle pustych miejsc.