Nie moge juz czytac bredni Skorzy. Zaglebie bylo potwornie slabe, na boisku panowal taki chaos, ze - sory za wyrazenie- rzygac sie chcialo ogladajac ten mecz. Wisla to jest od dluzszego czasu antyfutbol i kopanina, gdyby nie stale fragmenty gry to i z Ruchem, i z KGHM bylby gora remis.
Zespol nie ma koncepcji jak atakowac, nie ma pomyslu na rozegranie pilki w srodku. Podziwiam skorzomaniakow za nielimitowany optymizm, ale ja widzialem w tej rundzie jeden DOBRY mecz Wisly, w poprzedniej wiosennej podobnie! Czemu nikt nie widzi, ze jedziemy po rowni pochylej w dol od pewnego czasu.
Skorza powtarza w kolko te same przygotowane frazesy, ale nie ma zadnych wnioskow, zadnych zmian w grze. Oslabienia ? Sa. Ale czy druzyna byla w pelnym skladzie czy nie - NIE WIDZE ROZNIC W JAKOSCI GRY. Pokazcie mi mecze, w ktorych Wisla biegala pelne 90min (nie mowie, ze dobrze grala, zwczyajnie 90min zasuwala bez respektu dla rywala).
Czytam, ze z Lubinem zabraklo im sil? Od czego? Moze od tego truchtania na tetnie 140


Co to za frajerskie tlumaczenie

? Kto to lyka? Znam kilku amatorow, ktorzy zapierniczaja dookola Blon przez 1.5h CODZIENNIE i nie krzywia sie jak te przemeczone gwiazdy z trenerem, ktory nawet nie widzi (nie potrafi przyznac?), ze druzyna gra piach cala runde.
Mam dosc bezkrytycyzmu Skorzy, zadufania - w koncu winni sa wszyscy tylko nie on. W drugiej polowie z Lubinem stworzylismy jedna akcje w okolicach 80min meczu... Przerazajace