|
Panie Darku, przecież nie od dziś wiadomo że w przyznawaniu Euro nie liczyło się, kto jest najlepszy.
Liczyły się plany i projekty, a wiadomo że nasze nie powalały rozmachem. Co innego Baltic Arena czy Skrzydło Lilienthal'a (jak rozumiem, mające uhonorować dawne, dobre czasy zaboru pruskiego w Poznaniu).
Nasz projekt był realistyczny, w dodatku błędem było stwierdzenie że "Krakowowi się należy".
Liczył się także lobbing polityczny i tu Pańska była (na szczęście) partia dała ciała na całej linii. Dla Panów Wassermana i Ziobry ważniejsze było dowalenie Majchrowskiemu, niż interes Krakowa.
Przez te zaniechania stadion co prawda powstanie, ale bez niezbędnej dodatkowej infrastruktury (np. parkingi) oraz dodatkowej infrastruktury dla miasta (np. pieniądze na zamknięcie obwodnicy).
Z całej tej smutnej kompromitacji politycznej powinna płynąć jedna, istotna nauczka dla lokalnych polityków. Nic nie jest dane raz na zawsze, konkurencja nie śpi. Więc nie można być zadowolonym z siebie, trzeba cały czas szukać dziury w całym i sposobów, by Kraków był coraz atrakcyjniejszym miastem dla: turystów, inwestorów krajowych i zagranicznych. A także dla organizatorów imprez konferencyjnych i sportowych.
To nie przypadek, że nawet nie staramy się o Expo, o organizację dużych konferencji naukowych i dużych imprez sportowych. Nie ma infrastruktury. Nie ma infrastruktury, bo nie było długofalowej strategii rozwoju miasta, w tym realizacji w ramach niej kolejnych projektów inwestycyjnych.
Teraz np. nie wiadomo, czemu ma służyć stadion Wisły. Jasne, będziemy na nim grać ale co dalej? Czy będzie w nim wynajmowana przestrzeń komercyjna? Na jakich zasadach? Czy na obiekcie będzie można organizować wielkie koncerty (np. U2, Metallica)? Takie rzeczy trzeba było ustalić przed rozpoczęciem budowy, a nie w trakcie.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|