Skoro tak się ma sprawa, to Garguła powinien od razu domagać się wysokiego odszkodowania od lekarza-nieudacznika, za wyraźny uszczerbek na zdrowiu. Rozumiem, że lekarz nie będzie cudotwórcą, ale zaszywanie igieł w nodze zawodnika trąci horrorem a la' Stephen King.

Już trąbi o tym nie tylko fakt, pisze wirtualna, czy onet.
Dla Wisły oznacza to konieczność poszukania ofensywnego pomocnika na rundę wiosenną, bo powtórna operacja i rehabilitacja Łukasza to prawdopodobnie kolejne miesiące "w plecy". Nie nazywałbym go jednak drugim Dawidowskim. O ile tamten preferował kasyna, to Łukasz przynajmniej pokazuje chęci, że chce grać (parę krótkich występów po kontuzji). Wielka szkoda, że Fass tak spieprzył operację, zostawiając kawałek igły w nodze Garguły. Mam nadzieję, że klub już nigdy więcej nie podeśle mu żadnego gracza. Bo co by Fass zostawił w ciele takiego zawodnika po kolejnej operacji? Obcęgi? Śrubokręt?
