Małek znów robi "swoje" - kolejny prawidłowo zdobyty gol nie zostaje nam uznany. A przerwanie akcji w ostatniej minucie pierwszej połowy - majstersztyk.
Ale oczywiście, on nie jest stronniczy, tylko nieudolny.

Jasne.
Przechodząc do gry - na razie jakościowo jest marnie. Akcje szarpane, skuteczność fatalna, popisywanie się brakiem techniki i nieumiejętnością oddania soczystych strzałów. Nasi ligowcy nie potrafią prawidłowo kopnąć piłki! Czyli standard.
Jirsak -potwornie słaby. To ma być rozgrywający? Dramat.
Drugi dramat to Jop - wszystkie górne piłki przez niego przechodzą jak w masło. Ale nie może inaczej być, skoro on gdy skacze do główek po prostu zamyka oczy i gra w loterię (jedno ze zbliżeń kamery świetnie to pokazało). Gdyby nie było to żałosne, byłoby śmieszne. Na dzień dzisiejszy taki z niego obrońca, jak ze mnie astronauta.
Burliga walczy i nic więcej dobrego o nim powiedzieć nie można. Dobrze, że Zagłębie gra bez skrzydłowych.
Małecki - nonszalancki jak za najlepszych czasów.
Jedynie Piotr Brożek i Boguski wraz z Marcelo "na plus" i trzymają wynik. Druga połowa powie, czy w trójkę można wygrać mecz.