Kao napisał(a):

Nie winiłbym rehabilitanta, ponieważ on wprowadzał stopniowo Gargułę, aż do 1,5 godzinnych przebieżek. W ośmiogodzinnej rehabilitacji sportowej musza w końcu pojawić się np. zwroty, podskoki, bada się obciążenie kolana i to nie 15 minut, a na pewno godzinę i więcej.
Problem musiał leżeć w złej diagnozie, np. możliwe było, że oprócz zerwanych więzadeł, był jeszcze jakiś odprysk, przeszczep był złej jakości i że tak się wyrażę, nie wytrzymał próby czasu. Jeśli to była zła diagnoza, to odpowiada za to polski szpital oraz nasz lekarz klubowy, w dalszej kolejności ten konował z Freiburga, który jeszcze żadnego naszego piłkarza na nogi nie postawił.
Jestem dwa miesiące po operacji rekonstrukcji więzadeł krzyżowych kolana i już mogę jeździć na rowerze oraz pływać. W dodatku pracuje fizycznie już do 6 godzin i kolano dobrze to znosi. Może powinienem dać Gargule adres mojego lekarza?
|
Co innego pochodzic sobie w pracy czy poplywac. A co innego na pelnej pretkosci sie zatrzymac czy zmienic kierunek biegu. To sa ogromne przeciazenia dla kolan, sciegien i miesni i jak cos pierdyknie to nie jest juz to samo.
Zlamalem noge w kostce i naderwalem sciegno plus poszla mi torebka stawowa. W pracy sie nieraz musze nabiegac jak mnie zawala robota i noga nic nie boli po 8 godzinach, a w firmir trzy pietra. A jak zaczne grac i to na bramce to juz po 15 minutach zaczynam czuc bol w kostce a po godzinie to puchnie jak by mnie stado os pogryzo.