Niedawno zostały wyemitowane pierwsze odcinki nowych seriali Sci-fi. Fani Stargate i Battlestar Galactica powinni się cieszyć. Krotko o nich:
Caprica - Póki co wyemitowano 1:30 h pilot serialu. Akcja dzieje się na tytułowej planecie, 58 lat przed Battlestar Galactica. Poznajemy tam Joseph'a Adamę (ojca późniejszego komandora Galactici oraz dziadka kapitana Apollo) oraz jego 11 letniego syna Williama. Z pilota dowiadujemy się w jakich okolicznościach powstał pierwszy Cylon oraz jak zyskał świadomość. Oglądając, kilka razy zostałem przez twórców zaskoczony. Mimo, że klimat zgoła inny od tego z Battlestar to jednak równie przykuwający. Serial zapowiada się nadzwyczaj ciekawie.
Stargate:Universe - Do tej pory wyemitowano10 odcinków. Serial opowiada o grupie przypadkowych ludzi którzy przenoszą się nieoczekiwanie na statek pradawnych, który od tysięcy lat przemieszcza się po galaktyce miliony lat świetlnych od Ziemi. Założenie inne, więc od znanego nam z poprzednich SG. Wydaje mi się, że autorzy chcieli zrobić coś ambitniejszego. Na pierwszy rzut oka widać wiele podobieństw do wspomnianej już BSG. Niestety, wszystko to wyszło mizernie. Fabuła płytka, serial miejscami nudzi. Na domiar złego zatracił klimat Gwiezdnych wrót. Fani SG będą rozczarowani. W tych 10 odcinkach, nie spotykamy nic, czego byśmy już nie widzieli w SG-1.
Tyle na temat nowych seriali Sci-fi. Teraz o filmie. 1 grudnia do kin wchodzi Avatar wprost od Camerona. Film niespodzianka. Na ogół jestem obeznany w zapowiedziach i premierach. Ten jednak mi, umknął jakoś. Przed wczoraj widziałem zwiastun w TV i szczęka mi opadła do podłogi. Twórcy zapowiadają, że będzie to największy przełom w kinematografii od czasów wprowadzenia dźwięku w filmach. Kto jeszcze nie widział trailera, to lookać w link:
http://www.youtube.com/watch?v=cRdxXPV9GNQ
Na koniec dodam, że jego koszt to 237 mln dolców. Polacy nakręcili by za to z 80 superprodukcji :d