Wyświetl pojedynczy post
Eustachy
Senior Member
 
Od: 01.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#460
Stary 07.12.2009, 20:50
Ogryzek napisał(a):Wyświetl post
Może jest tak ze złożyły się 2 rzeczy na ostatnie dobre 30 minut Wisły

1. Ruch opadł z sił, nie wytrzymał tempa (jak Lechia na wiosnę z nami)
2. Dobre zmiany

Nie wiem czy naszych kopaczy w obecnej formie fizycznej stać jest na zabieganie przez 90 minut Ruchu. Stąd grali piach i może mieli w planach na ostatnie 20 minut mocno przycisnąć, ale Niedzielan zmusił ich do przyspieszenia ofensywy. Tylko ostatnie 20 minut choćby po to żeby sam Łobo tempo wytrzymał
Wedlug mnie to jest jednak cos takiego, ze tej druzynie po stracie gola zaczyna zagladac widmo wtopy oraz klopotow z tym zwiazanych, co powoduje ze wkrada sie rozdraznienie i koncza sie kalkulacje. Tak jakby nagle ktos wyzbyl ich wszelkich ograniczajacych i krepujacych blokad. Przez pryzmat obecnej formy fizycznej bym tego nie rozpatrywal, bo to jest przeciez deja vu z przeszlosci i zdazalo sie juz nie raz, ze wymienie tu chocby zremisowane derby na pasach, mecz z LKSem (5-2) czy np. pojedynek z Piastem z poprzedniego sezonu, ktory wygladal niemal identycznie jak wczorajsza potyczka z Ruchem, gdzie Piast przez ostatnie 20 minut w ogole nie istnial. Nawet sie wowczas utarlo, ze Wisla zwykla grywac makabryczne pierwsze polowki, a do roboty brala sie dopiero po przerwie przy niekorzystnym wyniku. Wyjatkiem potwierdzajacym regule byl jedynie mecz z Ruchem na Reymonta z tego co kojarze, gdzie mielismy elegancka pierwsza polowke (2-0) i lipe przez kolejne 45 min.
Wiem ze to nie jest latwo zagrac idealnie rowno i dobrze obie polowy, ale mimo wszystko nie powinno byc tez tak, ze dwie czesci spotkania roznia sie od siebie diametralnie.
Odpowiedz cytując