Ogryzek napisał(a):

Może jest tak ze złożyły się 2 rzeczy na ostatnie dobre 30 minut Wisły
1. Ruch opadł z sił, nie wytrzymał tempa (jak Lechia na wiosnę z nami)
2. Dobre zmiany
Nie wiem czy naszych kopaczy w obecnej formie fizycznej stać jest na zabieganie przez 90 minut Ruchu. Stąd grali piach i może mieli w planach na ostatnie 20 minut mocno przycisnąć, ale Niedzielan zmusił ich do przyspieszenia ofensywy. Tylko ostatnie 20 minut choćby po to żeby sam Łobo tempo wytrzymał
|
Wedlug mnie to jest jednak cos takiego, ze tej druzynie po stracie gola zaczyna zagladac widmo wtopy oraz klopotow z tym zwiazanych, co powoduje ze wkrada sie rozdraznienie i koncza sie kalkulacje. Tak jakby nagle ktos wyzbyl ich wszelkich ograniczajacych i krepujacych blokad. Przez pryzmat obecnej formy fizycznej bym tego nie rozpatrywal, bo to jest przeciez deja vu z przeszlosci i zdazalo sie juz nie raz, ze wymienie tu chocby zremisowane derby na pasach, mecz z LKSem (5-2) czy np. pojedynek z Piastem z poprzedniego sezonu, ktory wygladal niemal identycznie jak wczorajsza potyczka z Ruchem, gdzie Piast przez ostatnie 20 minut w ogole nie istnial. Nawet sie wowczas utarlo, ze Wisla zwykla grywac makabryczne pierwsze polowki, a do roboty brala sie dopiero po przerwie przy niekorzystnym wyniku. Wyjatkiem potwierdzajacym regule byl jedynie mecz z Ruchem na Reymonta z tego co kojarze, gdzie mielismy elegancka pierwsza polowke (2-0) i lipe przez kolejne 45 min.
Wiem ze to nie jest latwo zagrac idealnie rowno i dobrze obie polowy, ale mimo wszystko nie powinno byc tez tak, ze dwie czesci spotkania roznia sie od siebie diametralnie.