Eustachy napisał(a):

To juz jest taka charakterystyczna przywara Wisly prowadzonej przez Skorze, ze ekipa zaczyna grac na calego dopiero po straconej bramce. Tzn. tak bywalo w przeszlosci, bo w tej rundzie po straceniu gola mecze praktycznie sie dla nas konczyly i zespol nie byl w stanie odpowiednio zareagowac.
Statystyki z wczorajszego meczu mowia wszystko. Do momentu utraty bramki w 59 minucie mielismy bodaj 2 strzaly z czego jeden celny, natomiast przez ostanie 30 minut bylo ich chyba z 8 w tym 5 celnych i 3 gole. Koniecznie trzeba dzialac w kierunku tego, zeby statystyki po obu polowach byly mniej wiecej podobne, tj.podobnie dobre rzecz jasna.
Ps. ogladalem na spokojnie powtorke i co mna najbardziej wstrzasnelo, to to ze Lobo juz po 20 minutach byl zaj^#any, tzn. ciezko oddychal rekawami i wygladal jakby wlasnie wrocil z wyrebu lasu. Moze on tez cierpi na borelioze jak nieszczesny Golos po niedostrzegalnym ataku kleszcza, bo to przeciez nie jest normalnie. Zero kondycji. Pelne 90 minut + dogrywka chyba by go zabilo na smierc
|
Może jest tak ze złożyły się 2 rzeczy na ostatnie dobre 30 minut Wisły
1. Ruch opadł z sił, nie wytrzymał tempa (jak Lechia na wiosnę z nami)
2. Dobre zmiany
Nie wiem czy naszych kopaczy w
obecnej formie fizycznej stać jest na zabieganie przez 90 minut Ruchu. Stąd grali piach i może mieli w planach na ostatnie 20 minut mocno przycisnąć, ale Niedzielan zmusił ich do przyspieszenia ofensywy. Tylko ostatnie 20 minut choćby po to żeby sam Łobo tempo wytrzymał
