|
Tak czułem ,że im bliżej końca grudnia temat nowego kontraktu dla Mauro Cantoro się pojawi. Według mnie Argentyńczyk spędził w Wiśle szmat czasu i na pewno władze naszego klubu nie mogą go trzymać w niepewności do ostatniej chwili (co sam piłkarz sygnalizował w wypowiedziach dla mediów). Trzeba się określić tak albo tak. Przynajmniej będzie chłopak wiedział na czym stoi. Według mnie lepsza dyspozycja to efekt mobilizacji związanej z niepewną przyszłością. Już to po części przerabialiśmy jak odchodził Baszczyński i Zieńczuk. Sprawa z Cantoro jest o tyle trudna ,że on sprawia wrażenie człowieka bardzo zadomowionego w Krakowie i najchętniej to on by chociażby przez wzgląd na swoje dzieci został. Z resztą wcale się obawom tych chłopców nie dziwie. Spędzić prawie 9 lat w obcym kraju to siłą rzeczy wytwarza się bardzo poważna więź z codziennym otoczeniem. Sam znałem swego czasu człowieka który w okresie swojego dojrzałego świadomego dzieciństwa (chyba między 6-17 rokiem życia) mieszkał ze względu na pracę swoich rodziców w Kuwejcie. Jego ojciec opowiadał mi ,że dla niego najbardziej zastanawiające było to ,że jego syn tak szybko opanował lokalny język arabski. Z czasem to już tak w tę kulturę wrósł ,że jak po wojnie w Zatoce 1991 roku wrócił do Polski to przez pierwsze kilka lat tak się czuł jakby amputowano mu część świadomości. Dlatego uważam ,że może być tak ,że Mauro który pewnie tęskni za Argentyną ,ze względu na dzieci będzie szukał pracy w Polsce albo co najwyżej w Europie. Czy powinien zostać w Wiśle? Moim zdaniem nie. On już nie znajduje w sobie motywacji do ciężkiej pracy ,a tego nam potrzeba w tej drużynie.
Ostatnio edytowane przez Bronex : 07.12.2009 o godz. 13:01.
|