|
Do momentu wejścia na boisko Łobodzińskiego i Bogusia był to normalny mecz Wisły - piach. Ani akcji, ani walki, bezsensowne bieganie, dużo niedokładności. Nie dało się tego oglądać. Ale o dziwo, po stracie bramki, kiedy wydawało mi się że gówno z tego będzie, że będzie powtórka z Lecha - zonk. Chłopaki w końcu zaczęli grać. W końcu zaczęli kopać tą piłkę miedzy sobą tak jak to robią dzieci z podwórka. Wystarczyło.
A tak na serio - brawo za ostatnie 20 minut. Zwycięzców się nie sądzi, dlatego pominę milczeniem pozostałe 70 minut.
|