Wyświetl pojedynczy post
fialo
Senior Member
 
 
Od: 11.2006
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1132
Stary 05.12.2009, 14:57
Z nudów włączyłem sobie przed chwilą tą debatę i, jednym słowem, żenada panowie, żenada .. Zgodnie z moimi przypuszczeniami jest to, delikatnie mówiąc, nieporywająca gadanina, która do niczego nie doprowadzi. Ot, spotkało się kilku panów w wieku przedemerytalnym, pogadają sobie pogadają, stwierdzą, że czarne jest czarne, białe jest białe, polska piłka jest beznadziejna, trzba ją uzdrowić, a na końcu i tak wszyscy zgodnie, ramię w ramię, pójdą na wódkę. Boże, dlaczego zachodnimi związkami rządzą młodzi, operatywni menegerowie, a u nas dalej głęboka komuna, PZPR, PGR itd. Od dekad te same zapijaczone mordy, wybrane na podstawie układów i układzików, bez żadnego wykształcenia, przygotowania, kompetencji.

Co do debaty. Moim zdaniem jednym z głównych, jeżeli nawet nie najważniejszym problemem polskiej piłki jest ALKOHOL. Sam jestem młody (19 lat) i miałem do czynienia z piłką juniorską, mianowicie grałem w jednym z głównych krakowskich klubów, nie ważne jakim bo to nie ma żadnego znaczenia. Dwie poważne kontuzje kolana przekreśliły moje marzenia o karierze, ale do tego czasu zdążyłem poznać mechanizmy, rzadzące szkoleniem młodzieży. Przechodząc do meritum - piłkarze piją niesamowicie dużo. Ciężko to sobie nawet wyobrazić. Na porządku dziennym był fakt, że w dniu sobotniego meczu połowa mojej drużyny grała na potwornym kacu, słaniali się po murawie bez ładu i składu. Takie sytuacje zdarzały się już w trampkarzach, nie mówiać już o juniorach, gdzie kilku delikwentów na trening regularnie na trening przychodziło konkretnie zjaranych. Piło się po meczu, nie ważne wygranym czy przegranym, był wyjazd dajmy na to do Nowego Sącza, koledzy zaopatrywali się w alkohol i pili w drodze powrotnej. Taka reguła. Trener udawał, że tego nie widzi. Nie akceptowałem takiego stanu rzeczy, toteż nie byłem zbytnio lubiany w drużynie. Inna sprawa to obozy, gdzie poranny rozruch to dla niektórych były niewiarygodne katusze, bo ciężko było wstać o 6.30 po suto zakrapianej imprezie. Trenerzy też za kołnierz nie wylewali, w klubie pracowali ludzie raczej starej daty, istniało ciche przzyzwolenie na picie. Nie mówię już o paleniu papierosów, paliło 90% drużyny, nie zważając na to, że "dzięki" temu w drugiej połowie każdy palacz był tak zmęczony, że nadawał się do zmiany. W SMS-ie też jest jedno wielkie chlanie.

Taka jest rzeczywistość - alkohol ma moim zdaniem bardzo duży wkład w słabość polskiej piłki. Nie znajduje rozwiązań, majacych ukrócić taki stan rzeczy, jednakże uważam, że taka kwestia powinna być poruszona podczas tego "okrągłego stołu". Nie zostanie - bo niektórym pewnie byłoby głupio być sędzią we własnej sprawie..
Some people think football is a matter of life and death. I assure you, it s much more serious than that. Bill Shankly

Listen fucking stars - you're breaking our hearts!!
Odpowiedz cytując