|
Nie wiem dlaczego w temacie o Skorży przewija się wątek Dana Petrescu. Moim zdaniem był czas ,że mieliśmy tego trenera w Wiśle i go sobie lekką ręką puściliśmy bo brakowało kibicom i właścicielowi przede wszystkim cierpliwości. Petrescu miał pewne wyobrażenie jak wygląda prawdziwa profesjonalna efektowna piłka w wymiarze zachodnim i siła rzeczy ,uwzględniając własne bogate doświadczenie piłkarskie starał się na tym bazować pracując jako trener. Przychylam się do opinii ,że Wisła Kraków to również było doświadczenie dla tego człowieka które było jakąś składowa jego obecnej pozycji. Mistrzostwo Rumunii , faza grupowa LM , wygrane w niej mecze. I to trener ,który nie posiada w zasadzie żadnego wielkiego doświadczenia. Nie wiem czy to porównanie jest uprawnione i miarodajne ale czytając doniesienia mediów i ufając rzetelności informacyjnej FraMat to odnoszę wrażenie ,że w Polsce to zjawisko miałby miejsce wtedy jakby np. Ulatowski czy Skorża wzięli Odrę Wodzisławską w swoje ręce i w dwa lata zdobyli MP i awansowali do wyżej rzeczonej fazy grupowej LM.
Moim zdaniem cała magia Petrescu polega na tym ,że wtedy kiedy odchodził to każdy miał taką cichą nadzieję ,że po prostu mu się nie uda i ukochany nasz klub ,zarządzany przez dyletantów tak naprawdę nic nie traci. Tymczasem to co nas przeraża najbardziej to fakt ,że trener który niby wpajał toporny anty-football zawodnikom Wisły ,w znacznie gorszych warunkach organizacyjnych , finansowych osiąga w obszarze rozgrywek europejskich to czego nasi włodarze nie potrafią przez lata. Jakbyśmy Petrescu nie oceniali jedno okazuje się fundamentalne. Bez HARDWORK nie ma sukcesu. Warto pamiętać ,że trenerzy i zawodnicy między Bugiem a Odrą tak naprawdę nigdy nie czuli się spełnieni. Dan wie ,że HARDWORK musi skutkować. On przez to przeszedł i inni przeszli i do czegoś doszli w swojej karierze . I na pewno nie były to dobrze opłacane miejscówki na trybunach w zachodnich klubach.
|