Kiedy Choto dwoma wyprostowanymi nogami (!!) wszedl w Papeczkisa, to koles po tym starciu przez kolejne pol roku czekal o kulach na powrot do gry, a typ z Odry nawet nie musial schodzic za linie, wiec przestan palic glupa i nie dziw sie, ze bandytyzm Choto wywolal emocje innego kalibru. Tym bardziej, ze to byla recydywa w wykonaniu Dixiego i kazdy mail swiezo w pamieci probe zlamania kregoslupa Piszczkowi wrednym kopem kilka miesiecy wstecz.
To tak jakbys chcial porownywac nieszczesliwy wypadek z rytualnym morderstwem przy uzyciu pily mechanicznej.