Pierwsza połowa całkiem całkiem (oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że graliśmy z prezentującą pierwszoligowy poziom Odrą). W końcu 3 pkt. Drugi gol Kirma - palce lizać.
Po przerwie było już gorzej. Minimalizm totalny - bo przecież prowadzimy 3-0 i mecz się już skończył

W końcówce znowu dekoncentracja i niewiele brakowało, a mielibyśmy taką samą nerwówkę, jak na Koronie.