polska.mysl.szkoleniowa napisał(a):

Myślę, że Kosa to żadne panaceum na kłopoty Wisły. Nie ma żadnej Wisły w sercu, pamiętam mu kilka wywiadów i nigdy nie zapomnę. Nie nadaje się na żadnego kapitana, bo nie jest to człowiek czysty jak łza i oddany sprawie Gosiewski Kaczyńskim Natomiast z pewnością jest to niesłychanie solidny i waleczny najemnik, świetny zawodnik i zmarnowany piłkarz (to samo z Szymkiem).
|
Niestety, ale Kosowski był doskonałym panaceum dla Wisły, co pokazała przemiana, jaką przeszedł zespół po jego powrocie - w ciągu paru tygodni drużyna wróciła z ósmego miejsca na właściwe tory. Pokazywały to też lata wcześniejsze, przed wypożyczeniem go do Niemiec. I nie musiał mieć "żadnej Wisły w sercu" - nie na tym polega siła charyzmatycznego lidera. Charakterologicznie nadawał się doskonale na kapitana, tak jak np: Gerrard w Liverpoolu, choć tamten ma jeszcze więcej "skaz na sumieniu". Wychowanek, najemnik - to nie ma nic do rzeczy. Liczy się wpływ na drużynę, którego ani jedno, ani drugie nie warunkuje.
picasso napisał(a):

|
byłbym ostrozny z tą zachodnią szkołą trenerską.nie dlatego,że uważam że nasza jest lepsza.lecz dlatego że tam jest inna specyfika rozgrywek wynikająca choćby z kalendarza.
|
To nie ma nic do rzeczy. Siłą trenera nie są kalendarze rozgrywek, tylko sposób, w jaki pracuje z zawodnikami i prowadzi zespół. Siłą jest wiedza, efektywność, znajomość sportowych uwarunkowań, bagaż doświadczeń, autorytet, charyzma, zdolności taktyczne, warsztat potwierdzony sukcesami w "zdrowych" i normalnie funkcjonujących ligach, a nie przeżartych układami i korupcją itd.
Powoływanie się na jakieś abstrakcyjne pojęcie pt. "specyfikę rozgrywek" to zwykły, sprytny i demagogiczny wykręt rozpowszechniany przez słabych polskich szkoleniowców ze strachu przed zagranicznymi fachowcami i konkurencją.
Oldpara napisał(a):

|
ŻADEN z dzisiejszych ofensywnych piłkarzy Wisły nie dorasta umiejętnościami do pięt naszych dawnych gwiazd.
|
To prawa, dziś w ofensywie nasza drużyna jest bardzo słaba i naprawdę nie ma potencjału, by jak za Kasperczaka wysoko wygrywać z każdym, czy przełamywać jak chce opór obojętnie jakiej krajowej defensywa walczącej agresywnie.
My naprawdę nie mamy obecnie z przodu wielu argumentów - czas się z tym pogodzić i zdać sobie sprawę z miejsca Wisły i w ogóle całej polskiej ligi w sferze jakości gry. Nie ma ładnej gry, bo mamy piłkarzy przeraźliwie surowych technicznie, mało kreatywnych, bojących się odpowiedzialności, leniwych, słabych fizycznie, którym piłka po prostu przeszkadza. I którzy na dodatek wszędzie w Polsce są przyzwyczajeni, że to oni rządzą klubem, zwalniając z niego nieodpowiadające im osoby.
Trener ma ograniczone możliwości zmiany powyższego.