KATERINA ZOHNOVA: Podoba mi się hiszpański stylWiedziałam, że jest tutaj dużo wartościowych zawodniczek. W takim klubie naprawdę trzeba walczyć o występy – komentuje Katerina Zohnova swoje pierwsze miesiące w Wiśle Can-Pack Kraków. Jej najbliższym rywalem będzie KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, z którym Czeszka sięgnęła po wicemistrzostwo Ford Germaz Ekstraklasy w poprzednim sezonie.
Wisła Can-Pack kolejnym etapem w karierze
- Po ubiegłym sezonie w zespole panowała nienajlepsza atmosfera. Na szczęście firma Can-Pack pozostała przy sponsorowaniu, ale długo nie było jasne, czy uda się uzyskać miejsce w Eurolidze. Jak układały się wobec tego negocjacje?
- Cóż, nigdy tak nie ma, że wszystko idzie po twojej myśli. Miejmy nadzieję, że ten sezon będzie zdecydowanie lepszy. Ja jednak od początku otrzymywałam gwarancję, że klub stworzy warunki do gry o najwyższe cele. Kiedy podpisywałam kontrakt, mówiło się o udziale w Eurolidze. Jak się później okazało, perypetie związane z pucharami trochę się ciągnęły, ale wszystko skończyło się dobrze. I to jakie mamy teraz wyniki! (śmiech)
- Była Pani jedną z rewelacji poprzedniego sezonu. Jakie były początkowo oczekiwania względem gry w Krakowie?
- Wiedziałam, że jest tutaj dużo wartościowych zawodniczek. W takim klubie naprawdę trzeba walczyć o występy. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mam takiego nazwiska jak niektóre koleżanki. Poprzednie rozgrywki były pierwszymi poza krajem. Po prostu chcę pomóc drużynie, a naturalną sprawą jest, że chciałabym spędzać na parkiecie możliwie najwięcej minut.
- Szybko udało się Pani „złapać” wspólny język z trenerem Jose Ignacio Hernandezem?
- Nie było mowy o żadnej barierze językowej, od samego początku przypadł mi do gustu hiszpański styl prowadzenia drużyny. Nie pracujemy pod presją, a jest dbałość o miłą atmosferę podczas treningów. Nie są one jedynie jednostkami do wypełnienia, a mają dostarczać nam także radości. Trener oczywiście nie zapomina o wskazówkach czy komentarzach, co było źle. Ale czyni to w pozytywnej otoczce.
- Jak tłumaczyłyście sobie falstart w lidze?
- Musiałyśmy się przyzwyczaić do gry w różnych składach w Ford Germaz Ekstraklasie i Eurolidze. Brakowało nam zgrania. Być może też po części zawodziła koncentracja, co mogło wynikać z udanych sparingów.
- Wyszłyście na prostą. W środę podtrzymałyście passę w Eurolidze, chociaż łatwo wcale nie było. Ale właśnie takie zwycięstwa kształtują drużynę.
- Tak, to było dla nas ważne. Grałyśmy źle, nie zrealizowałyśmy zadań zleconych przez trenera, przez co przeciwniczki rzucały z dystansu. Możemy być jednak zadowolone, że i w takim meczu potrafiłyśmy okazać się lepsze.
- Udział w play-off macie zapewniony. Nie uśpi was to?
- Mam nadzieję, że tak nie będzie. Przecież teraz każde zwycięstwo będzie wyjątkowo istotne. Im zajmiemy wyższe miejsce, tym zagramy z potencjalnie słabszym rywalem w pierwszej rundzie play-off. Musimy zrobić wszystko, by wygrać jak najwięcej meczów, bo wtedy będzie nam łatwiej o awans do najlepszej ósmeki.
- Chyba nikt nie ma wątpliwości, że walka o mistrzostwo Polski rozegra się w tym sezonie pomiędzy Wisłą Can-Pack a Lotosem Gdynia. Jak ocenia Pani przeciwniczki po dwóch bezpośrednich spotkaniach?
- To jest silna ekipa, a pamiętajmy, że po Nowym Roku dojdzie najprawdopodobniej Tamika Catchings. Niemniej widzę możliwość odniesienia zwycięstwa, bo wiemy, że zagrałyśmy nienajlepiej podczas ostatniej konfrontacji. Jeśli chodzi o nasz zespół, nie mamy jednej zawodniczki, która jest liderką. Każda z nas może wziąć odpowiedzialność na siebie i odegrać ważną rolę w kolejnym meczu.
źródło: sportowetempo.pl
całość wywiadu:
http://sportowetempo.pl/na_topie/art...iszpanski_styl