|
Dawidowski był pożyteczniejszy, bo jego konsumpcja ponad stan wywoływała efekt mnożnikowy w krakowskiej gospodarce. Była praca dla szatniarzy, ochroniarzy, barmanów i krupierów kasyna.
A Łobodziński bezczelnie wydaje pieniądze na zabawy we Wrocławiu.
A na poważnie: dziwię się Skorży, bo Leszczak chyba pokazał się z dobrej strony i zasłużył na szansę. A co ma Pan Maciej do stracenia? Przecież i tak do wylotu jest o krok. Pora wreszcie zaryzykować, przynajmniej odejdzie z podniesioną głową. A jak słyszę, że drużyną ma wstrząsnąć powrót Cantoro, któremu został miesiąc kontraktu...
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|