Markus napisał(a):

Opisałem już kiedyś, na czym to moim zdaniem polega: Kosowski swoim charakterem (a był postacią obdarzoną dużą charyzmą) miał ogromny wpływ i oddziałowanie na zespół. będąc z nim, automatycznie przekazywał mu swoją pazerność, nieustępliwość, cwaniactwo, nieobliczalność, to szczególne poczucie wyższości, ktore go charakteryzowało, a które nadawało drużynie poczucie własnej wartości i odporności w chwilach trudnych.
W efekcie, mówiąc obrazowo, gdy np: na boisku nie szło, to Kosowski w****iał się na rywali, że śmią mu podskakiwać i ze wszystkich sił rzucał się na nich, a nie ruszał wyżywać się na kolegów, jak teraz Brożek z Małeckim. Subtelna, ale kluczowa różnica. .
A Skorża nie ma stworzonych w Wiśle warunków do budowy Wisły wolnej od okresowych wpadek, kompromitacji, czy innych nieszczęść. One trafiają się nawet najlepszym - jakże więc można oczekiwać, że nie będą się trafiać (i to często) klubowi ze śmiesznej ligi, z dziesięciokrotnie mniejszym budżetem, stokrotnie gorszą bazą, wielokrtonie gorszą strukturą organizacyjną i z zawodnikami typu Brożków, Łobodzińskiego czy Ćwielonga?
|
Tu sie musze zgodzic z Markusem co do ROLI danego pilkarza w zespole.
Kosa byl jaki byl ,ale dla Wisly byl BEZCENNY.
prawdziwy walczak,moto napedowy ,lider ,czy jak by go nienazwac postac ktora pierwsza dawala sygnal typu "I na nicchhhhhhhhhhhhhh " .......
dzis nic takiego nie wystepuje i dobrze Markus pisze mamy za to rzucanie "k**wami na prawo i lewo.
to nic nie buduje a napewno nie amosfery w druzynie i checi zeby cos osiagnac.
Pisze ,to bo jakos niewiem czy Skorza tgo nie widzi czy co ze takie zachowanie "gwiazdorow" ktore powinien wytępić juz dawno niszczy ten zespol




?