funkykoval napisał(a):

|
Pierwszy demontaż Wisły zaczął się od odejścia Kosowskiego, teraz u Skorży po odejściu Kosy - drużyna też gra słabiej niż na początku jego pracy. Może chodziło tutaj o to, że Kosa mimo całego marudzenia o frytkach, pampersach i innych pierdołach, zawsze na boisku dawał z siebie wszystko,
|
Opisałem już kiedyś, na czym to moim zdaniem polega: Kosowski swoim charakterem (a był postacią obdarzoną dużą charyzmą) miał ogromny wpływ i oddziałowanie na zespół. będąc z nim, automatycznie przekazywał mu swoją pazerność, nieustępliwość, cwaniactwo, nieobliczalność, to szczególne poczucie wyższości, ktore go charakteryzowało, a które nadawało drużynie poczucie własnej wartości i odporności w chwilach trudnych.
W efekcie, mówiąc obrazowo, gdy np: na boisku nie szło, to Kosowski w****iał się na rywali, że śmią mu podskakiwać i ze wszystkich sił rzucał się na nich, a nie ruszał wyżywać się na kolegów, jak teraz Brożek z Małeckim. Subtelna, ale kluczowa różnica. .
A Skorża nie ma stworzonych w Wiśle warunków do budowy Wisły wolnej od okresowych wpadek, kompromitacji, czy innych nieszczęść. One trafiają się nawet najlepszym - jakże więc można oczekiwać, że nie będą się trafiać (i to często) klubowi ze śmiesznej ligi, z dziesięciokrotnie mniejszym budżetem, stokrotnie gorszą bazą, wielokrtonie gorszą strukturą organizacyjną i z zawodnikami typu Brożków, Łobodzińskiego czy Ćwielonga?
W sporcie, tak jak w życiu zasada jest prosta: im więcej warunków niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania klubu spełnisz (kadra, szkolenie, baza, struktury organizacyjne iid), tym rzadziej dotkną Cię problemy i zaliczysz mniej wpadek. A im mniej ich spełnisz z różnych powodów, tym częściej będziesz dostawał po tyłku i przeżywał gorzkie chwile