|
Święta Wojna to jest naprawdę zupełnie inny mecz. Ja to przeżywam niesamowicie. Byłem na paru meczach, w których doznawaliśmy prestiżowych, czy ważnych porażek, ale mimo to człowiek dopingował jak szalony. Przegrane mecze z Groclinem, Bełchatowem, czy Lechem pod względem kibicowskim były naprawdę dobre. Do dziś mam w pamięci 0:4 z Groclinem, najgorszy sezon od lat, blamaż jakiego dawno nie było, a cały sektor C za bary i bawimy się tyłem do murawy. I może ja nie jestem fanatykiem i nie jestem z drużyną na dobre i na złe, ale kiedy przegrywają Świętą Wojnę np. ostatnie derby u nas, gdy dostawaliśmy 0:1 to ja nawet nie jestem w stanie głośniej krzyknąć. Stoję z zaciśniętymi pięściami, gapię się na murawę i modlę żeby tylko nie przegrać. Bez kitu, wiele meczy mam za sobą, ale takiego ciśnienia na boiskowy wynik nie ma nigdy
W życiu ważne są tylko chwile...
|