eye63 napisał(a):

Ktoś pisał, że (chyba Raphael) to mit, iż Wisła nie potrafi pokonać rywala z półki Legii i Lecha, przytaczając przykłady Bełchatowa i Ruchu, które pokonaliśmy. Otóż po pierwsze, nie - to są fakty, wystarczy spojrzeć na wyniki, po drugie - Ruch główne zagrożenie stanowi u siebie, tam nie graliśmy, Bełchatów rozkręcił się w drugiej części sezonu, ale z całym szacunkiem im trochę brakuje.
|
Podobnie możemy tłumaczyć nasze ostatnie porażki - tymczasowym kryzysem, brakiem formy, zwyżką formy u przeciwników, umiejętnością gry Cracovii z renomowanymi rywalami (zwycięstwa z Lechem i Wisłą, remis w Warszawie z Legią). Czy Wisła w parę tygodni po Levadii, kiedy była "w gazie" nie wygrałaby z Legią czy Cracovią? Dla mnie przede wszystkim liczy się pozycja w tabeli pod koniec rundy. Nie ważne kiedy dany zespół jest na fali.
Ruch wygrał wszystkie spotkania u siebie, ale na wyjeździe też nie jest zły: tylko Wisła, Lech i Bełchatów zgromadziły więcej pkt na obcym terenie.
Mając w pamięci sezon 2006/07 nie lekceważyłbym takich drużyn jak Bełchatów czy Ruch.
Faktem na pewno jest to, że przegraliśmy z Legią i Lechem w tym sezonie ale, to ,że nie jesteśmy
w stanie ich pokonać jest moim zdaniem niewłaściwym stwierdzeniem. Czasem jeden zespół jest na tyle lepszy od drugiego, że na 10 spotkań powinien wygrać 8, ale te 2 przegrane z różnych powodów przytrafiają mu się w ciągu jednego roku

. Zaryzykuję tezę, że jeśli okres najwyższej naszej formy w przyszłej rundzie przypadnie na mecze z Lechem i Legią to z nimi wygramy.
BTW. W Premier League właśnie zwolniono
pierwszego menedżera (Portsmouth) w tym sezonie. Tymczasem w naszej Ekstraklasie wyrzucony niedawno z Korony Marek Motyka jest już
siódmym zwolnionym trenerem. Nie zdziwię się, jeśli do zimy dobijemy do dziesiątki takich trenerów...