|
Oprócz wzięcia na siebie blamażu z Levadią Skorża nie zrobił w tamtym momencie nic więcej dobrego dla drużyny.
Przecież już w tym meczu w Sosnowcu było widać, iż właściwe podejście do zawodu miał tylko Kirm właśnie.
To jego było pełno na boisku wszędzie, to on kilkoma zagraniami przypominał czy to Szymkowiaka czy też Kosowskiego z najlepszych ich momentów. Miał również okazje bramkowe, m. in. poprzeczka.
Potem po domniemanej burze od "gwiazdorów", że co ty nam tu poprzeczkę wymagań podnosisz, usiadł na laurach w myśl typowo wiślackiej od czasów nastania Cupiała maksymy: "czy się stoi czy się leży ..."
I wtedy pan Maciej chyba zamiast pogonić resztę do roboty po prostu zmiękł w nogach.
Z kolei nasz boss w całej tej swojej miłości do Wisły, o jakiej mówi w każdym możliwym wywiadzie, robiąc nam dobrze jednocześnie zrobił nam źle.
Rozpieścił nas spełnieniem wieloletnich marzeń jednocześnie dając podstawy wielu ludziom mieniącym się piłkarzami Wisły do okazania swej płytkości i miałkości w całej możliwej do zniesienia przez starego kibica okazałości.
Poszukując raju Cupiał kręci się w kółko dając we władanie klub z milionowym zapleczem serc w ręce ludzi bądź to z "zaczerwienioną" przeszłością bądź będących na dorobku dopiero ( czy to menadżersko-biznesowym czy też trenerskim ).
Czasem się to udawało czasem mniej lub wcale ( Okuki czy inne Jurki ), ale zawsze gdy było bardzo dobrze komuś najwyraźniej to wadziło i zaraz spadały na nas jak grom z jasnego nieba Dynama, Valerengi czy inne Levadie.
Co do pana Macieja, zbyt łatwo przychodzi mu tłumaczenie swoich czy też piłkarzy błędów bez wyciągania jakichkolwiek wniosków na najbliższy możliwy czas.
Zupełnie nie rozumiem już jednego: stałego stawiania na W.Łobodzińskiego i M.Jopa.
I nie przyjmuję tłumaczenia, a na kogo ma postawić ?
Każdy inny piłkarz z kadry Wisły ( nawet z tych co podobno w ME grają cieniutko ) powinien sobie poradzić na tych dwóch pozycjach, w końcu noszenie koszulek z Białą Gwiazdą do czegoś zobowiązuje.
No chyba, że jak na dobrego wujka przystało Wojciecha "najlepszego na treningach" Łobodzińskiego wystawia dla "wyhaczenia" placowego, a Mariusza "biegającego w poprzek" Jopa w ramach jakiejś dziwnie rozumianej akcji charytatywnej.
Nie znam efektu wieczornych rozmów na dywaniku lecz jakiekolwiek one nie będą, bez uderzenia w dupę i to niemal dosłownie kliku młokosów, niewiele ulegnie zmianie na lepsze w najbliższej do przewidzenia przyszłości.
|