|
Skroża na konferencji prasowej powiedział prawdę o problemach Wisły - brak lidera, brak charyzmatycznych postaci, brak umiejętności. To są fakty, tu ma rację. Ale to tylko część ogólnej prawdy, polegającej też na tym, że trzeba mieć plan i skuteczność w walce z błędami i problemami, ktorego na razie u Skorży nie widać.
To co opisuje Skorża, bierze się z braku konkurencji w zespole, wąskiej kadry, miernej polityki transferowej i tolerowania minimalizmu polskich piłkarzy w stylu, jak to pisał Konrad "nie ważne co się dzieje, nie ważne w którą stronę wszystko zmierza, jaki będzie tego dlugofalowy efekt, ważny jest doraźny wynik". Takie idiotyczne myślenie zawsze wiedzie do klęski.
Wiślacy dziś nie mają w ogóle czucia piłki i zatracają jakąkolwiek technikę - to efekt zlych treningów. Ktoś niestety te treningi prowadzi i toleruje ich plażowy charakter, brak "hard worku". Popełniają dziś jeszcze wiecej kompromitujących kiksów, wpadek w podaniach i prostym przyjęciu piłki niż Odra Wodzisław.
Wiślacy są wolni, ociężali i pozbawieni szybkości - to efekt złej pracy fizjologa. Tenzotti na razie się nie sprawdza.
Skorża mówi o braku przywódców, piłkarzy typu Kosowskiego - ok. Tylko, że nie trzeba było z nich swego czasu rezygnować, bo jeden Kosowski jest dla tej drużyny wart więcej, niż 10 Brożkow. Ewentualnie skoro skreśla się Kamila, mieć w zanadrzu innego tego typu zawodnika. Skorża razem z Bednarzem nie potrafili nikogo takiego zapewnić.
A skoro jesteśmy już przy Brożku - kto zrobił największego lesera w drużynie kapitanem? Jeśli leń nr. 1, który 95% meczu spędza na wymachiwaniu rękami, robieniu min i grze "na alibi" piastuje to stanowisko, o czym w ogóle mówimy? Oczywiście, bardzo wygodnie jest tłumaczyć się niewyleczoną kontuzją pachwin.
Kto uparcie trzyma na boisku kompletnie nic nie grającego Kirma, który w całej rundzie miał tylko 2 przyzwoite momenty: w pierwszych połowach meczów z Lewadią i Koroną? Za niepoważne traktowanie klubowych obowiązków (bo w reprezentacji wygląda zupełnie inaczej), czego w niedzielę dał kolejny dowód, powinien zostać natychmiast pozbawiony miejsca w podstawowym składzie.
Dlaczego ciągle oglądamy ostatnio kompletnie nie zasługującego na pierwszą jedenastkę Jopa?
Jak to się dzieje, że już od 3 lat Łobodziński nie potrafi rozegrać ani jednego meczu na poziomie spotkań w Zagłębiu?
Dlaczego tolerowane jest lenistwo Piotra Brożka, który na swojej stronie nie biega nawet 30% tego, co po przeciwnej Alvarez?
Dlaczego Diaz uparcie ustawiany jest w roli zawodnika rozgrywającego piłkę w drugiej linii, skoro nie jest w tym wydajny i skuteczny?
Dlaczego ani jeden z piłkarzy nie poprawia swojej techniki użytkowej, tylko przeciwnie?
Na dzień dzisiejszy: Jop, Piotr Brożek, Łobodziński, Jirsak, Kirm, Ćwielong, Małecki, drugi Brożek, nawet Diaz nie prezentują poziomu godnego występów w naszej drużynie. Małecki ma przebłyski, Brożki możliwości, ktorych nie wykorzystują, Ćwielong też może się rozwijać, Kirm olewa sprawę, Łobodziński problem już sam nie wiem z czym, może z głową, Jirsak stara się, ale to nie ten rozmiar kapelusza.
W tej sytuacji moja propozycja składu na Odrę:
Pawełek - Burliga, Alvarez, Diaz, Piotr Brożek - Małecki, Jirsak, Cantoro, Ćwielong - Leszczak, Marcelo (tak, tak, w ataku).
Ostatnio edytowane przez Markus : 23.11.2009 o godz. 14:05.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|