Przytoczę swój wpis, który dokonałem po meczu z Legią...
prober napisał(a):

Uważasz, że człowiek, który jest odpowiedzialny za:
* wybór piłkarzy do wyjściowego składu
* zmiany
* przygotowanie mentalne
* mobilizację
* taktykę
* mający taki potencjał (kilku reprezentantów kraju: Polski, Słowenii, Kostaryki, dobrą bazę treningową i mnóstwo czasu na budowę zespołu)
nie jest winny fatalnej postawie swoich podopiecznych w meczach o większą stawkę?
Był świetny sezon 2007/08, był rewelacyjny rewanż z Beitarem i medialne zwycięstwo z FCB w meczu bez stawki. Niezły start na jesieni 2008. Porażka z Lechem przy Reymonta rozpoczęła dramatyczne obniżanie jakości gry okraszane sporadycznymi dobrymi momentami (wtedy Wisła grała na 100%). Były kolejne porażki w Warszawie, gubienie punktów na wiosnę. Udał się mecz na wyjeździe z Lechem i mecz o wszystko z Legią u siebie. Mistrzostwo zdobyte ciężko, mistrzostwo zasłużone, ale z niepotrzebnymi nerwami, z dużym marnotrawstwem potencjału drużyny.
I tyle, wtedy Skorża się pogubił. Mieliśmy najłatwiejszą drogę do LM w historii współczesnej Wisły i przegraliśmy z Levadią. W ramach taryfy ulgowej była żółta kartka dla trenera i sztabu (choć powinna być czerwona, porażka była z gatunku "unforgiven").
Co dalej? Świetny start w lidze, kilka wygranych. I co z tego? Kiedy przychodzi do pokazania swoich możliwości, ustawienia zespołu na kluczowe 45-90 minut trener (mający pełną swobodę i środki wymienione powyżej) zupełnie sobie nie radzi. Mamy dwie porażki z Lechem i z Legią: przewaga maleje do czterech punktów.
Skorża jest dobry na długie dystanse, nie na mecze o stawkę. Polska piłka jest w europejskich pucharach na dorobku, Wisła musi umieć zmobilizować się na 100% na dwumecz o grę w LM. To, co sprawdza się w meczach z Piastem, Śląskiem czy Jagiellonią nie udaje się przypadku meczów na wyższym poziomie. Levadia, Lech i Legia zagrały średnio, co i tak podniosło wymagania na poziom nieosiągalny wg schematów gry narzuconych przez trenera. Ile można narzekać na skuteczność? Kilku graczy potrafi grać o niebo lepiej, tylko trzeba zespół inaczej ustawić. Nowy nabytek Kirm miał dobry początek, ale "popsuł się" w kilka meczów - to nie jest przypadek.
Ale do tego konieczne jest świeże spojrzenie. Definitywnie czerwona kartka dla aktualnego stanu rzeczy.
To jak, Cupiał będzie ciągnął dalej ten wózek z nie dającym większych perspektyw panem S. na czele? Czy może jednak spróbuje coś zmienić?
I błagam, nie piszczie, że nikogo lepszego nie znajdziemy. Takie bojaźliwe myślenie powoduje, że drużyna stoi w miejscu i pod względem piłkarskim jest coraz słabsza.
Amen
|