|
Bardzo mnie śmieszy to oburzenie na trenera Skorżę, szczególnie w kontekście tego jak długo był w tym wątku broniony. Często przez te same osoby, które teraz nawołują do jego zwolnienia.
Dla mnie istotną weryfikacją umiejętności Skorży była porażka z Levadią. Największa kompromitacja Wisły w historii startów w europejskich pucharach. Dla mnie nie jest to trener dający szanse na sukcesy w Europie.
Mimo tej porażki trener dostał szansę rehabilitacji i z tej szansy nie skorzystał. Tu nie chodzi tylko o porażki z Amiką, Legią i Pasami. Tu chodzi o styl. W całej rundzie nie zagraliśmy praktycznie jednego dobrego meczu. W grze zespołu nie ma błysku, zrozumienia, przemyślanych akcji. Jest chaos i bezładna kopanina.
A że mamy beznadziejnie słabą ligę, to ta padaka wystarcza do ciułania punktów. Nie wystarcza jednak na drużyny nieco wybijające się ponad ten poziom, albo przynajmniej ambitnie walczące (Pasy).
Mimo tej hańbiącej porażki w Derbach, stanowiącej zwieńczenie dramatycznej serii: Levadia-Amika-Legia, nie mam 100% przekonania, że Skorżę należy zwolnić. Przynajmniej nie w trybie natychmiastowym.
Po pierwsze, za chwilę koniec rundy i wtedy jest czas na zmiany. Po drugie - drużyna jest wypalona i potrzebuje dopływu świeżej krwi. Konieczne są zmiany w składzie, większa konkurencja. Po trzecie - na rynku nie ma interesujących trenerów na naszą kieszeń.
Natomiast na pewno Cupiał powinien się zastanowić, czy jest aby sens już teraz podpisywać nowy kontrakt z Maciejem Skorżą. Moim zdaniem należy spokojnie poczekać nawet do końca sezonu, który i tak jest do bani. Skorża daje realne szanse na wysokie miejsce w tabeli (kto wie, może nawet na MP - choć teraz nie jestem taki pewien). W międzyczasie można szukać alternatywy, jeśli styl drużyny nie ulegnie na wiosnę zmianie.
Jeśli Cupiał jest gotowy na rzucenie znaczącą kasą na transfery - zmieniać trenera już w zimie. Niech nowy trener dobierze sobie zawodników do swojej koncepcji i przygotuje ich do rundy wiosennej. Jeśli nie - zmiana trenera nie ma sensu, bo Skorża daje przynajmniej szansę na miejsce w czołówce przy minimalnych nakładach.
Odnoszę wrażenie, że mamy w klubie strategię "przetrwania", która zakłada minimalne nakłady przynajmniej do czasu powrotu na własny, zmodernizowany stadion. Skoro tak, to nawet powrót Dana Petrescu nic nie da. Wręcz przeciwnie, zmiana trenera może dać efekt podobny do drugiego podejścia Nawałki - a więc katastrofę w lidze i stratę pokaźnych pieniędzy z tytułu gry w europejskich pucharach oraz z Canal+. Obawiam się, że nas na to nie stać.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|