|
trzeba było oglądać MEGA MECZ Korony z Zagłębiem. Wymiatał przy tych wszystkich "hitach".
zawsze to powtarzam od wczoraj ; >
Pierwsza bramka dla Korony z rzutu wolnego - przemyślana, efektowna - autorstwa Markiewicza. Druga bramka Cezarego Wilka - po klepce - tak samo. Następnie bramkowa akcja Costa - Micanski - tak samo - niczego sobie, bardzo ładna.
Po przerwie bramka Sobolewskiego po składnej akcji. Potem pościg Zagłębia. Na 2-3 Costa po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Ta bramka może się wydawać przypadkowa, jednak wg mnie - jeśli dośrodkowujący chciał posłać piłkę na długi słupek do ww strzelca - wyszła ładna i składna akcja. I w końcu ostatnia bramka Micanskiego po trzeźwym podaniu podaj Jackiewicza.
W porównaniu z innymi spotkaniami - hucznie zapowiadanymi derbami Warszawy, czy hitem który transmitowała telewizja polska dzisiaj - można powiedzieć, że mecz Korony z Zagłębiem był dobrym średnim europejskim meczem ligowym. Nie jestem kibicem żadnego z tych zespołów, a mecz bardzo mi się podobał. Żałowałem tylko, że od 80minuty, kiedy Zagłębie walczyło o trzecie trafienie piłkarze Smudy przestali grać składnie dokładnie i po ziemi, a zaczęli "po polsku" czyli długimi podaniami, posyłaniem piłki daleko w powietrze przed siebie itp (jak w dzisiejszym meczu Lecha z Ruchem). Widać było, że obie drużyny mają pomysł na grę.
Z czego wynika, że mecz ligowych średniaków może być lepszy od derbów i "hitów" na górze? Że niektóre drużyny mają zalążki swojego stylu i pomysł na grę, a w meczach "gigantów" ekstraklasy mamy kopaninę? Może jak piłkarze wiedzą, że grają role w jakimś hicie, to zblazowani nie przemęczają się za bardzo, trenerzy radzą się nie odkrywać, bo lepszy remis i zachowawczość niż ryzyko i ewentualny wstyd. A może giganci nie pokazują stylu bo go nie mają.
|