Markus napisał(a):

Jirsak nie zawodzi?
Non stop i to niemal w każdym meczu, w którym dostaje tą szansę, ze wspomnę tylko na Lewadię i Lecha. W żadnym meczu, w ktorym grał, nie pokazał nic istotnego i nigdy niczym nie olśnił, może poza 2-3 bramkami po strzałach z dystansu przez całe 3 lata. Nie kreuje gry, nie rozgrywa dynamicznie, nie jest mocnym punktem zespołu. Od Marcelo, czy nawet Sobolewskiego dzieli go przepaść.
Markowy trener z zagranicy to nie żadne wyrzucenie pieniędzy w błoto, tylko jedyne lekarstwo na walkę z zaściankową mentalnością polskich kopaczy, uzdrowienie krajowego systemu szkolenia, wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań, spojrzenie na piłkę w profesjonalny sposób, bez patologii polskiego futbolowego grajdołka. Ci ludzie wiedzą, jak postępuje sie w zdrowym, profesjonalnym świecie, w przeciwieństwie do przytlaczajacej większości naszych polskich "fachowcow".
Hiddink w Wiśle to byłby kosmos. Niestety, jest to nierealne.
|
Markusie, żeby się wykazać, trzeba dostawać szansę gry. W tych meczach, w których grał Jirsak, grał nieźle. Na pewno lepiej niż Łobodziński, Diaz, Cantoro. Śmiem twierdzić, że również lepiej niż Kirm. Uważam, że w sytuacji, gdy kontuzjowany jest Sobol, Jirsak jest najlepszym naszym pomocnikiem.
Jeśli chodzi o zagranicznego trenera, to niestety, ale nie wiem, czy ten manewr by się udał. Po pierwsze, każdy szanujący się zagraniczny trener wymaga, aby piłkarze, których ma do dyspozycji, byli na określonym poziomie, wysokim poziomie technicznym. W ekstraklasie, u 20 - 25 letniego zawodnika, nie ma sensu ani czasu pracować nad podstawowymi elementami technicznymi, bo to powinno być wyuczone w trampkarzach - juniorach. Większość naszych piłkarzy ma problem z celnym podaniem na odległość większą niż 10 metrów czy przyjęciem piłki tak, aby nie odskoczyła czy balansem ciała, nie mówiąc o dryblingach jedne na jeden. Żaden szanujący się trener zachodni nie będzie miał czasu ani ochoty na przerabianie z piłkarzami elementów piłkarskiego abecadła.
Po drugie obawiam się, że po zaaplikowaniu naszym piłkarzom obciążeń treningowych, które na zachodzie uchodzą za normalne, nasi albo zaczęli by strajkować i zwalaniać trenera, albo po prostu rozsypały by im się stawy i mięśnie.
Po trzecie, nie sądzę, aby szanujący się zagraniczny trener z nazwiskiem miał siłę i ochotę na ciągłe przepychanki z naszą radą nadzorczą o to, czy zapłacić za zawodnika 100 tys euro, czy 80. A znając realia naszego klubu, byłoby to na porządki dziennym.
Reasumując, jako znany już na tym forum przeciwnik Skorży, muszę powiedzieć szczerze, że na chwilę obecną nie mam pomysłu, kim Go zastąpić. I nie mam pomysłu, jak cokolwiek w naszej piłce naprawić, oprócz znanych i powtarzanych przez wszystkich sloganów, że należy zacząć od boisk i pracy z młodzieżą.
Myślę, że daliśmy ciała zwalniając Petrescu. Bo sądzę, że w takich jak on jest nasza nadzieja - w trenerach znających realia zachodniego futbolu, ale jeszcze bez większego nazwiska, trenerach, którzy mogą owe nazwisko w naszym klubie sobie wyrobić, trenerach ambitnych, którzy będą potrafili przymknąć oczy na realia, w jakich przyjdzie im pracować.
Będę wyjątkowo uważnie przyglądał się Bakero, bo kto wie, czy Polonia nie zrobiła najlepszego transferu w tym roku.