|
Ja w jednym sezonie poprowadziłem przez pół rundy holenderski Den Bosch, później Preston. Ostatecznie jednak i tam złożyłem rezygnacje na ręce prezesa. Jeszcze tego samego dnia poleciałem do Afryki gdzie starałem się o pracę dla WKS-u. Udało się. Wpoiłem piłkarzom żelazną defensywę (coś na styl greków z 2004 roku). Niestety pechowo odpadłem w ćwierćfinale z anonimowymi Niemcami. Chociaż w kraju odebrano ten wynik za duży sukces to mi pozostał mimo wszystko ogromny niedosyt. Spodobały mi się te mecze o najwyższą stawkę. Tylko tak się zastanawiał co teraz...
|