Wyświetl pojedynczy post
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4102
Stary 19.11.2009, 06:44
Tylko , że EKPC nie ma z UE nic wspólnego poza tym , że po wejściu Traktatu z Lizbony Unia będzie na prostej drodze , żeby stać się stroną tej umowy .
Po ,,aferze z krzyżem'' jak i przy innych sprawach związanych , czy to z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka , czy Radą Europy lecą gromy na Unię . Niesłusznie , bo to są dwie różne sprawy .
Włochy są związane EKPC od 50 lat , więc jednak jest to umowa w dłuższym terminie servanda.
Co do aluzji putinowsko-kadafiowskich , to może i idealizowanie pewnych rzeczy prowadzi do zbytniej naiwności , ale oglądanie świata tylko i wyłącznie na surowo przez pryzmat przyziemnych zysków i kosztów też bywa mylne. Są pewne rzeczy , których geneza i założenia , leżą głębiej niż w czystych kalkulacjach finansowo-gospodarczych.

Z tymi 200 latami , to bym się zastanowił . Bo pierwsze 100 lat wspólności(no , prawie 100 lat) , podsumowali dosyć krwawą wojną domową . Nie mówiąc już o tym , że sama federacja rodziłą się w bólach i nie miało to raczej nic wspólnego z hurraoptymistycznym zawołaniem w poszczególnych Stanach: ,,niech nam żyje jedno państwo!''
Konstytucja amerykańska też narzuciła ,,idiotyczne'' instytucje federalne obejmujące swoim działaniem różne Stany.
Państwa tworzyły się w przeszłośći w różny sposób i różne też miały definicje.
Wedle Twoich kategorii oceniajać , to kiedy powstało państwo polskie ?
Nie uważam , że należy się ograniczać zarówno do jakieś jednolitej defnicji państwa(a może raczej powinniśmy pisać stanu ? ) , czy metody jego powstawania.



1. Jeśli chodzi o punkt pierwszy: piszę UE mam na myśli umowy/dokumenty dotyczące tzw: integracji europejskiej. Skrót myślowy. Ma nadzieję że zrozumiałeś o co mi chodzi. Formalnie masz rację, dzięki za korektę. Z tym że to są dwie różne sprawy (de facto) się nie zgodzę.
Daj Włochom jeszcze trochę czasu i daję głowę że "nie servanda" dokona się gdy wyschnie włoska odnoga cycyka z brukselską kasą. Jak w banku.
I bardzo byłbym ciekaw jakie to niby rzeczy (w polityce) "leżą głębiej niż w czystych kalkulacjach finansowo-gospodarczych."

2. Punkt dwa. Jest prawdą że państwa tworzyły się w różny sposób. Tyle tylko że akurat inne sposoby "powstawania państw" są chyba znacznie mniej zachęcajace niż ten amerykański. Odniosłem się do USA bo akurat taki przyklad podałeś. I ciekawe że przywołałeś przykład wojen domowych w USA (było ich więcej niż jedna). Jeżeli będziesz konsekwentny w swoim rozumowaniu to powinieneś się zgodzić że zanim zacznie nam funkcjonować "ogólnoeuropejskie prawo federalne" to należałoby "odfajkować" w Europie parę takich wojenek. Pewnie jak zwykle z Niemcami .
Można się zgodzić ze pojęcie Państwa troche się zmieniało w czasie ale poczynając tak gdzieś od XIX w zaczyna być coraz bardziej jednoznaczne. I przy maksimum dobrej woli UE (Europa) nie wypełnia go żadną treścią. I chyba nigdy nie będzie.

3. Jestem pełen podziwu dla zapału z jakim kibicujesz wyborom jakichś dziwnych ludzi na jeszcze dziwniejsze stanowiska. Szczerze mówiąc to jak dla mnie prezydentem UE mógł by być i Zdzichu z Biłgoraja. Mój stosunek do niego był by dokładnie taki sam jak do prezydenta Blaira czy von Rompuygo: łagodnie mówiąc mocno obojętny. Ale życzę Ci aby Twoje nadzieje zostały spełnione w maksymalnym stopniu. Przynajmniej tyle będziesz z tego miał.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 19.11.2009 o godz. 07:04.