1q2 napisał(a):

|
A kiedy on ten talent niby miał? ,bo chyba nie jak przyszedł do Wisły.
|
Kiedyś porównywaliśmy go do Uche, Gorawskiego - wiadomo, szału nie było.
Teraz porównujemy go do Łobodzińskiego - wizja biegnącego z opuszczoną głową, wdającego się w przeczące zasadom anatomii dryblingi Konrada budzi nadzieję. Co prawda jest to tylko nadzieja na ograniczenie stężenia Wojciecha w meczach Wisły, ale po Levadii wszyscy chyba zeszliśmy na ziemię. Jedni chcą Burligi lub Papieża, inni liczą, że ostatecznie na trybuny wyśle go Gołoś. Przypominam, że cały czas mówimy tu o
wierze.