Wyświetl pojedynczy post
Uran235
Senior Member
 
Od: 08.2005
Skąd: Łódź

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2874
Stary 15.11.2009, 18:36
Markus napisał(a):Wyświetl post
Fakt, że trenerzy popełniają błędy, jeszcze nie oznacza, że mylą się akurat w ocenach indywidualnych możliwości zawodników z ME, trenując z nimi, albo że taki Burliga ma talent, którego nikt nie potrafił prawidłowo oszacować przez parę lat.

A niedostrzeganie różnic między przykładowym ówczesnym Błaszczykowskim, czy nawet Małeckim lub Janczykiem, a dzisiejszym Burligą, Rado, Janikiem itd. to jakieś łagodnie mówiąc nieporozumienie. Nie ma podstaw porównywać tych ostatnich do pierwszego. I dlatego stawianie na kogokolwiek to bynajmniej nie kwestia odwagi, czy jej braku.
Widzę różnicę między Błaszczykowskim a Burligą, nigdzie nie twierdzę, że Burliga to drugi Błaszczykowski. Co nie zmienia faktu, że nasza liga jest słaba, a w obecnym sezonie nawet przerażająco słaba. Błaszczykowski w formie sam wygrywałby tu mecze. Łobodziński nic nie pokazuje swoją grą. Jedno dobre kopnięcie na pół godziny gry, tyle to można osiągnąć przez przypadek. Dodatkowo gość inkasuje pokaźną sumę za występy w naszym klubie, ponoć tym większą im więcej przebywa na boisku. Widziałem Burligę w zeszłym sezonie w PE i jako jeden z niewielu robił naprawdę dobre wrażenie. Widziałem go w skrótach ze sparingów, w których grał i też robił dobre wrażenie. Widziałem go w meczu ME z Zagłębiem i też wyróżniał się na tle rywali i kolegów, co ważne również fizycznie. Chłop ma bodajże 21 lat, kiedy go wprowadzać jeśli nie teraz? Jeśli teraz nie jest nam potrzebny, kiedy mamy arcysłabego prawoskrzydłowego. Jeśli jest za słaby aby wyjść na już pokonanego rywala grającego w 10 albo nawet 9, to ja się pytam co on do cholery jeszcze robi w Wiśle? Tylko czy on aby na pewno jest za słaby? Jakoś w sparingach trener nie bał się go regularnie wystawiać, ale w lidze nie wchodzi nawet przy komfortowym prowadzeniu.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Łobodziński nic w Wiśle nie gra od samego początku- ile czasu minęło zanim Małecki go wygryzł? Jak długo w pierwszym składzie grał Cantoro, choć jego występy delikatnie mówiąc były niezadowalające? W ilu meczach z Lechem i Legią trener zdecydował się na ofensywny wariant ustawienia? Ile szans dostali zawodnicy tacy jak Dudu na wiosnę pierwszego sezonu Skorży, kiedy losy mistrzostwa były przesądzone? Patrząc na decyzje personalne Skorży mam jednak prawo podejrzewać go o asekuranctwo- jak przegra to przynajmniej z nazwiskami na boisku- może wtedy tylko rozłożyć ręce i powiedzieć "Zabrakło skuteczności", "Zabrakło szczęścia", "Musimy stwarzać więcej sytuacji".


Markus napisał(a):Wyświetl post
To jest oczywiście złe i problem. Po to właśnie w normalnych klubach jest scouting, aby wiedzieć, kogo się bierze i co mniej więcej potrafi, zanim okaże się to dopiero wówczas, gdy trafi do klubu i z powodu słabości zapuści korzenie na ławce rezerwowych. Dawanie szans pozbawionym odpowiednich możliwości zawodnikom na zasadzie testów nie jest żadnym rozwiązaniem problemu czy panaceum na poprawę polityki kadrowej.

Od testów to są egzaminy w szkole, a nie gra w poważnych meczach.
Nie, na zachodzie nie ma możliwości zapuścić korzeni na ławce, a scouting nie wyklucza sprowadzenia nieprzydatnego piłkarza. Na ławce możesz przesiedzieć maksymalnie jeden sezon a i to w wyjątkowych przypadkach. Jeśli jesteś poza grą to idziesz na wypożyczenie albo zostajesz sprzedany. I wcale nie musisz być cienki, możesz być po prostu niepotrzebny. Taki Pique, Fabregas- nie są ciency, wręcz przeciwnie to gwiazdy światowego futbolu, ale ich kluby nie widziały dla nich miejsca w kadrze i ich odsprzedały. Taki Manucho okazał się nieporozumieniem dla Manchesteru więc wszedł i wyszedł. Dla Manchesteru zagrał w sumie 45 minut w trzech meczach, choć technicznie rzecz biorąc w klubie był dwa lata. W praktyce jednak 1,5 roku spędził na wypożyczeniach. My takiego Łobodzińskiego powinniśmy byli opchnąć gdzieś najpóźniej po roku jego występów i pewnie jeszcze dostalibyśmy za niego jakieś pieniądze- w końcu reprezentant. Tymczasem u nas siedzi już dwa lata i trener wciąż wierzy, że w magiczny sposób Łobo zostanie gwiazdą drużyny.

I ja nie mówię o testach tylko o szansie na zaprezentowanie się. Trening i mecz to nie to samo. Tak samo jak sparing i mecz o stawkę.


Markus napisał(a):Wyświetl post
Ale czy to może dziwić? Niepotrzebny i za słaby zawodnik z jakiejś zachodniej ligi lub drużyny o jakimś tam sportowym poziomie będzie przedstawiał sobą jeszcze jakąś wartość. A jaką wartość ma przedstawiać sobą zawodnik, który nie sprawdza się i jest do odstrzelenia nawet w tak słabej lidze jak polska? Skoro nasi najdrożsi ligowcy kosztują na zachodzie tyle co trampki dla niektórych profesjonalnych piłkarzy, to ileż pieniędzy może Wisła dostać za tych, którzy nawet nie potrafią załapać się do składu?
Wymieniłem 20 nazwisk, każdy z tych zawodników po odejściu z Wisły grał lub gra w jakimś w miarę przyzwoitym klubie( nie jestem pewien co do Barreto, ale on z kolei był na licznych wypożyczeniach). Załóżmy, że sprzedając każdego w odpowiednim momencie moglibyśmy średnio dostać za każdego 50 tyś. euro( ostrożne rachunki- za Thwaite'a i Strąka zgarnęliśmy razem około 250 tyś. euro). W Europie to są grosze, ale dla nas 20 * 50 = 800. 800 tyś. euro nie jest dla nas kwotą do pogardzenia nawet w perspektywie pięciu lat.