Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2873
Stary 15.11.2009, 16:58
Lemoniadowy Joe napisał(a):Wyświetl post
ale nikt nie mówi że trener ma wystawiać "młodego" gdy gramy z Legią czy Lechem czy mamy kiepska sytuacje w tabeli a u nas jest wielokrotnie tak że mamy możliwość a trener nie daje szansy

nie daje sie szans młodym a potem ściąga za w sumie nie małe pieniądze Trabalika Bellote, Svitlice, Beto i wielu wielu innych tu nikt nie patrzy jakie to jest ryzyko sportowe i finansowe

z drugiej strony jak młody nie rokuje to na co sie ich trzyma w klubie po co nam 22-23 letni gracze , nie lepiej po castingach co rok ściągać zupełnie nowych
Proponuję, byśmy nie dorabiali jakiejś sztucznej ideologii do prostych spraw.

Są młodzi zasługujący na możliwość gry i tacy, którzy na to nie zasługują szczególnie w klubach o aspiracjach Wisły. Jak widać w Wiśle obecnie dominują Ci drudzy.

Nie ma żadnych podstaw, by uwazać, że przykładowy Burliga nie zagrałby jeszcze gorzej niż Łobodziński, czy Ćwielong. Nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że zrobiłby większą karierę niż np: Kuzera czy Strąk. Są natomiast bardzo mocne podstawy, ktore widzą nie tylko trenerzy, by twierdzić, że ich gra źle odbiłaby się na wynikach.

Problemy z efektywnością transferową (co jest odrębną sprawą) nie sprawiają, że te powyższe twierdzenia i przekonania zmieniają się choćby w minimalnym stopniu

Uran235 napisał(a):
Nie ma też interesu w kiepskim motywowaniu zawodników, a jednak jak patrzę na Wiślaków to nie mam przekonania co do tego czy im się chce. Po pierwsze trener MOŻE robić coś źle.
Fakt, że trenerzy popełniają błędy, jeszcze nie oznacza, że mylą się akurat w ocenach indywidualnych możliwości zawodników z ME, trenując z nimi, albo że taki Burliga ma talent, którego nikt nie potrafił prawidłowo oszacować przez parę lat.

A niedostrzeganie różnic między przykładowym ówczesnym Błaszczykowskim, czy nawet Małeckim lub Janczykiem, a dzisiejszym Burligą, Rado, Janikiem itd. to jakieś łagodnie mówiąc nieporozumienie. Nie ma podstaw porównywać tych ostatnich do pierwszego. I dlatego stawianie na kogokolwiek to bynajmniej nie kwestia odwagi, czy jej braku.

Uran235 napisał(a):
Nie mówię, że u nas ma być. Ale pomyłki transferowe zdarzają się na całym świecie. Tylko na całym świecie ludzie starają się naprawiać pomyłki jak najszybciej, podczas gdy u nas czeka się aż pomyłka przerodzi się w katastrofę. Dawidowski, Gołoś, Łobodziński.
To jest oczywiście złe i problem. Po to właśnie w normalnych klubach jest scouting, aby wiedzieć, kogo się bierze i co mniej więcej potrafi, zanim okaże się to dopiero wówczas, gdy trafi do klubu i z powodu słabości zapuści korzenie na ławce rezerwowych. Dawanie szans pozbawionym odpowiednich możliwości zawodnikom na zasadzie testów nie jest żadnym rozwiązaniem problemu czy panaceum na poprawę polityki kadrowej.

Od testów to są egzaminy w szkole, a nie gra w poważnych meczach.

Uran235 napisał(a):
Niedzielan, Varga, Szabat, Kmiecik, Barreto, Mijailovic, Burns, Magiera, Thwaite, Kryszalowicz, Kaczorowski, Kuzera, Ekwueme, Kwiek, Kowalczyk, Kukiełka, Iwan, Strak, Edno, Nawotczyński- te nazwiska przewinęly się przez Wisłę przez ostatnie pięć sezonów, za ilu z nich dostaliśmy jakieś pieniądze? Chyba za Thwaite'a i Strąka.
Ale czy to może dziwić? Niepotrzebny i za słaby zawodnik z jakiejś zachodniej ligi lub drużyny o jakimś tam sportowym poziomie będzie przedstawiał sobą jeszcze jakąś wartość. A jaką wartość ma przedstawiać sobą zawodnik, który nie sprawdza się i jest do odstrzelenia nawet w tak słabej lidze jak polska? Skoro nasi najdrożsi ligowcy kosztują na zachodzie tyle co trampki dla niektórych profesjonalnych piłkarzy, to ileż pieniędzy może Wisła dostać za tych, którzy nawet nie potrafią załapać się do składu?
Powód: Edytuj jeśli łaska...
Ostatnio edytowane przez wolfy : 15.11.2009 o godz. 17:24.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"