Strasznie współczuję. Jak pije z teściem to nie pamiętam żebym kiedykolwiek pamiętał imprezę.
Co do wigilii jak jest tak źle, po pierwszym kęsie czegokolwiek symulujesz i udajesz si na pogotowie.
Na izbie przyjęć Ci przechodzi jak widzisz kolejkę oczekujących wkruwiasz i mówisz do żony, że jedziecie do domu (domyślam się że jedzie z Tobą), że już się wyleczyłeś i w domu pijesz ile chcesz pod pretekstem, że musisz zapić to okropne uczucie,ból, swąd etc..
PS> Tylko karpia żony odłóż wcześniej żeby później móc go zjeść
