Markus napisał(a):

|
Dla mnie sytuacja w której zawodnik nie zasługujący na grę i osłabiający drużynę będzie musiał zagrać nie jest powodem do żartów, tylko smutku.
|
A ja nie wiem, czy ci piłkarze nie zasługują na grę. Treningi, zaangażowanie w codzienne zajęcia- to bardzo ważna sprawa, ale jest wielu piłkarzy, którzy nie pokazują pełni umiejętności na treningach i wielu takich którzy na treningach wymiatają, a w meczu nie istnieją. Tyczka to nie rywal, w trakcie meczu nie ma płotków, a przeciwnik to nie kumpel z drużyny, który zna twoje drugie imię i nie ma interesu w robieniu ci krzywdy. Jeśli wyjdą i się nie sprawdzą- ich wina , nie wykorzystali szansy, są za słabi. Ale trenując tak długo z pierwszą drużyną jakąś szansę dostać powinni.
Markus napisał(a):

|
Nie mam poczucia, że Skorża krzywdzi Leszczaka, Burligi, czy Rado nie widząc w nich realnego wsparcia dla drużyny. To nie są nowi Rooneye, MEssi itd.
|
I nikt nie oczekuje od nich poziomu Rooneya. Ja nie oczekuję po nich, że kiedyś będą wielkimi piłkarzami nawet polską miarą mierząc. Powiem więcej- niekoniecznie muszą mieć przyszłość w Wiśle. ALE:
1) Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, że zagrają słabiej niż Łobodziński, że będą robili więcej groźnych strat niż taki Cantoro z Diazem.
2) Nawet jeśli okażą się za słabi na Wisłę, to pokazą się innym klubom. Zamiast zaczynać od zera w trzeciej lidze będą mieli szansę znaleźć angaż w pierwszej lidze, może nawet w ekstraklasie. A klub będzie mógł ich tam wytransferować. Kiedy my ostatni raz wytransferowaliśmy za pieniądze niechcianego w Wiśle zawodnika. Na całym świecie czołowe kluby sprzedają zawpdników którzy nie spełnili oczekiwań do klubów słabszych. Nie mówię tu o czołowych ligach europejskich, tak się dzieje w Rumunii, Chorwacji czy Serbii. Niech to będą transfery groszowe, nawet po 50 tysięcy, ale to sa pieniądze w budżecie, które można na coś wydać. Tymczasem my trzymamy naszych zawodników do końca kontraktu a potem oddajemy za darmo.