Wyświetl pojedynczy post
Szarny
Senior Member
 
 
Od: 07.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2828
Stary 11.11.2009, 20:25
Wojtas napisał(a):Wyświetl post
Dokladnie

Jakbym mial wymienic najlepszy mecz za Skorzy to Bietar 5;0 mi od razu na mysl przychodzi.

Az sie czuło ze chcą zjeść przeciwnika.

czemu Maciej nie zaszcepil tego "dalej" przeciez tak ustawiona Wisla z takim "zebem" byla by w Polsce nie do ruszenia.

To pokazuje ze Maciej jest troche za "miekki" i nie potrafi zmobilizowac grajkow na kazdy mecz w taki sam sposob.
Dlatego że, nasi piłkarze traktują trening jako zło konieczne, coś co trzeba kilka razy w tygodniu odbębnić i jechać do domu, albo do knajpy. Co z tego że Skorża ma pewnie w głowie wizje gry naszej Wisły, kiedy schematy rozgrywania akcji nasi piłkarze poznają na treningach, do których się nie przykładają, mówiąc krótko olewają je. Nawet jeżeli jest inaczej, trening to nie mecz i ciężko coś wyćwiczonego podczas treningu, gdzie jest sielankwa atmosfera przełożyć na mecz. Presja, z którą spotykają się tylko raz w tygodniu podczas weekendowego meczu musi być przeniesiona na codzienny trening, tak aby naszych piłkarzy nie paraliżowały takie sytuacje jak ta w spotkaniu z Polonią Bytom, Legią, Lechem.

I tutaj jest właśnie miejsce dla trenera Skorży, aby potrafił przenieść, choćiażby połowicznie, ale jednak to z czym spotykają się w meczach na szczycie do codziennych treningów, tak aby piłkarze byli do tego przyzwyczajeni. Jak? Mamy w klubie politykę podpisywania "kontraktów motywacyjnych", które jednak ze względu na stan personalny kadry nie zdają egzaminu, można więc wprowadzić coś na kształt "treningów motywacyjnych" (oczywiście sam trening powinien być dla piłkarzy motywacją, ale nie czarujmy się.. to jest Polska, grajkom wystarcza pewien ligowy poziom, amibcji na więcej nie mają):

Skoro w klubie obowiązują kary za spóźnienie się na trening, powinny też obowiązywać kary za źle wykonaną pracę podczas tych treningów. Można to egzekwować w bardzo prosty sposób. Wyobraźmy sobie, że wewnętrzne gierki treningowe, podczas których zawdonicy szlifują różne schematy, zastępują gierki, w których obowiązują nastepujace zasady:

- Skorża dzieli zawodników, których ma na treningu na dwie drużyny w miare zbliżone potencjałem,
- Rozgrywane są dwa mecze, w których raz jedna, raz druga drużyna startuje z handikapem, powiedzmy 2 bramek,
- Piłkarze z przegranej drużyny tracą, wcześniej uzgodniony procent z miesięcznej wypłaty, na rzecz klubowej kasy, a zawodnicy ze zwycięskiej drużyny nie wygrywają nic, poza spokojem i nienaruszonym kontem,
- Wcześniej uzgodniony procent z wypłaty, jaką tracą przegrani musi być adekwatny do zarobków piłkarza, tak aby porażka podziałała mobilizująco zarówno na Wojtka Łobodzińskeigo, jak i na Michała Chrapka,
- Kasa, którą piłkarze tracą podczas takich gierek przekazywana jest na bonusowe premie za zdobyte w
meczach ligowych, pucharowych bramki, asysty, czyste konta, zwycięstwa. Zmobilizowałoby to tych, którzy pare zł stracili na treningu do większego zaangażowania podczas meczów o stawkę. Piłkarz mógłby dobrą i efektywną grą odzyskać to co przegrał podczas treningu, a ten który nie stracił nic, mógłby dodatkowo dorobić,
- Oczywiście, aby nie powielać błędów z ostatnich meczy ligowych, kiedy przegrywając nasza taktyka ograniczała się do gry na pałe, Skorża mógłby wprowadzić ograniczenia w postaci max. 3 kontaktów z piłką na własnej połowie i 2 na połowie przeciwnika, co zmusiłoby nasze gwiazdy do większej dbałości w rozgrywaniu akcji i skupieniu się na precyzji w tym co najbardziej wśród naszych piłkarzy kuleje, czyli przyjęcie-podanie. Mogłoby to być widoczne szczególnie w przypadku drużyny która rozpoczyna mecz od stanu 0-2.

Myślę, że taki system nie dość ze podzialalby mobilizująco, dałby również większy efekt w postaci poprawy organizacji gry w porównaniu z obecymi treningami, z których od 2,5 roku nic nie wynika. Mamy słabiutką lige, niezbyt wymagających rywali, dlaczego wiec nie przenieść presji podobnej do meczy z Legia i Lechem na trening. Ryzyko utraty części pieniędzy mogłoby w pewnym stopniu zastąpic tą presję i zwiększyć rywalizację w zespole, spowodować, że piłkarze będą lepiej przygotowani do meczy o stawkę. Bo, jak widac zreszta, kontrakty motywacyjne przy tak skromnej kadrze jak nasza nie spełniają egzaminu, bo chocby nie wiadomo jak beznadziejnie grał Łobo, Kirm, czy Diaz i tak mają pewny plac. Luźne treningi przekładają się w meczach na nonszalancję, gdy wynik jest dobry oraz na paraliż, chaos, gdy wynik trzeba gonić.

Skorża musi wstrząsnąć zespołem, w zachodnim klubie byłoby to łatwiejsze, bo wyższy poziom, ambicja samych zawodników, profesjonalizm, ale u nas trzeba sięgnąc po inne metody, póki nasze kluby nie będą składały się w większości z przyzwoitych zagranicznych zawodników z odpowiednim podejściem do wykonywanego zawodu.