Uran235 napisał(a):

Po pierwsze piłkarze pod jego wodzą w pierwszym okresie przeważnie się rozwijają, ale docierają do pewnego ounktu i dalej jest przestój.
Paweł Brożek poczynił wielki postęp przez pierwszy sezon pod wodzą Skorży, ale w drugim sezonie jeżeli poprawił się, to minimalnie. Po kontuzji to już nie jest ten sam piłkarz, a w obecnym sezonie jest to wręcz piłkarz wtapiający się w ligową szarzyznę.
|
Masz rację - po kontuzji to nie ten sam Brożek. Pamiętam, że na początku pracy Skorży, zaserwowano mu dodatkowe treninigi strzeleckie. Może Brożek po 2 sezonach "panowania w lidze wsród strzelców" zarzucił dodatkowe treningi

? Dużo wskazuje na to, że niestety tak...
Uran235 napisał(a):

|
Piotr Brożek odżył po przeniesieniu na lewą obronę, systematycznie się rozwijał, zaliczył świetne występy w pucharach w zeszłym sezonie, po czym przyszła kontuzja( mieliśmy taki wyjazdowy maraton zeszłej jesieni- Tottenham, Lechia II, Jagiellonia) i zawodnik zatrzymał się w rozwoju. Nadal sporadycznie wykorzystuje swój potencjał w ofensywie( olbrzymi potencjał ten chłopak gdyby się przykładał do gry i w każdym meczu dawał z siebie setkę, to grałby w Premiership, Serie A albo Primera Division). Popełnia karygodne błędy w podejściu do gry( "sędziowanie" przy bramce Radovica, wcześniej w sytuacji Peszki w meczu z Lechem- pierwsze minuty gry).
|
Właścnie - gdyby przykładał się do gry...... NIe ma konkurencji -to i gra, a jak gra to znaczy - jest w drużynie na tej pozycji najlepszy, jest najlepszy - nie ma sensu poprawiać swojej gry. Tak chyba po krótce można oddać styl myślenia nie tylko Piotrka Brożka, ale i innych
Uran235 napisał(a):

|
Patryk Małecki- chłopak ma bezdyskusyjnie talent, nie boi się brać na siebie ciężaru gry, podejmować się trudnych zagrań. Ale wyraźnie, i to bardzo, brakuje warsztatu- tutaj rolą trenera jest zapędzić go do pracy nad rzemiosłem. Musi poprawić te powtarzalne elementy swojej gry- przyjęcie, podanie, dośrodkowanie strzał. Chłop dużo widzi, mądrze biega, szybko biega, ale jak przychodzi do kopania piłki to bywa bardzo różnie.
|
Musi poprawić - może jak w przypadku Brożka - dodatkowe treninigi ze sztuki typowo piłkarskiej. Strzały, dośrodkowania itp

Uran235 napisał(a):

|
Junior Diaz miał szczytowy okres w zeszłym sezonie. Nie dość, że grał dobrze do tyłu i skutecznie udzielał się w ofensywie, to jeszcze przestał popełniać błędy. I od tamtej chwili jest równia pochyła. Coraz więcej błędów, olbrzymia ilość strat, dziwne zachowania, bardzo ostre zagrania. W dodatku wciąż jego atuty pozostaja niewykorzystane( drybling, przebojowość, dośrodkowanie)..
|
I znowu - może Pan Patryk zamiast pięknie machać w czasie meczu rączętami (świetnie opisał to G. Mielcarski w dzisiejszym PS) podjąłby się dodatkowych treningów


Może wówczas, już nie co 10 strzał wpadałby do bramki, ale co trzeci


Może zamiast myśleć o laurach, dalej trzeba się uczyć


Mentalność Małego również Mielcar wskazał w dzisiejszym wywiadzie - wypisał sie ze szkoły, bo po co mu ona !!!!!!!!!!! To i jak strzeliło się kilka bramek to sodóweczka bije w główkę....
Uran235 napisał(a):

|
I można tak dalej z zawodnikami typu Jirsak, Boguski, Ćwielong. Nasi piłkarze mają niewykorzystany potencjał. Oczywiście, że w dużej mierze wina leży po stronie braku profesjonalności piłkarzy, ale z drugiej strony zadaniem trenera jest wydobywanie z piłkarzy umiejętności, a z tym w ostatnim okresie jest po prostu słabo.
|
Jirsak - zdecydowanie najbardziej nie wykorzystany zawodnik drużyny. Może lepiej zagęścić środek pola kosztem i tak beznadziejnego Łobo

Skrzydła na prawej i tak nie mamy, więc chyba pożytek mógłby być większy.....
[FONT=Times New Roman][/FONT]
Uran235 napisał(a):

|
Druga kwestia to nasza taktyka. Ja patrząc na naszą grę nie jestem już w stanie stwierdzić co jest pomysłem trenera, a co "pomysłem" piłkarzy. Jedynym powtarzalnym elementem w naszej grze są dzidy do przodu, które trenerowi raczej chwały by nie przyniosły. Z drugiej strony składnym akcjom naszej drużyny brakuje jakiejkolwiek powtarzalności. Jeśli popatrzymy na Ruch, czy na Polonię Bytom, Jagiellonię- tam widać pewne powielane schematy gry. U nas są pojedyncze akcje. Jeśli pomysłem trenera są dzidy do przodu, to jest to taktyka trenera jest po prostu słaba. natomiast jeśli piłkarze dzidy grają z własnej inicjatywy, a te nieliczne akcje to pomysły trenera to oznacza, że trener w najmniejszym stopniu nie panuje nad tym, co dzieje się na boisku.
|
Trudno zapanować nad brakiem techniki, brakiem chęci dalszego doskonalenia i nad nadmiarem poczucia pewności i własnego mistrzostwa. Tutaj nawet Benhauer nie był w stanie zapanować nad podobno "najlepszymi polskimi zawdonikami" , trener z zagranicy - nawet Benitez, Wegner czy Mourinho - nie osiągnąłby wiele więcej. Chyba, że panom piłkarzom zechciałoby się zacząć zapieprzać na treningach...
Uran235 napisał(a):

|
I tutaj dochodzimy do prostego wyboru trener albo piłkarze. Tylko, że trener w wypowiedziach mówi o dwóch trzech nowych twarzach, a dwie-trzy nowe twarze nie rozwiążą naszych problemów. Klub musi się nauczyć zarządzania kapitałem- tj. piłkarzami. Kiedy my ostatni raz pozbyliśmy się zbędnego już zawodnika sprzedając go? W tej chwili sprzedałbym Ćwielonga, Łobodzińskiego, Diaza jakby się dalo to i Jopa a w ich miejsce świeża krew. Ci piłkarze po prostu nie spełniają pokladanych w nich nadziei i kolejne sezony mogą tylk utrudnić ich sprzedaż. Ale Skorża jest chyba za miękki na takie ruchy.
|
Ja osobiście też sprzedałbym Łobo czy Jopa bez wahania. Tylko kto ich weźmie


Łobodziński powinien szlifować boiska ME (w najlepszym przypadku), a nie blamować się w I składzie....
Prawda jest taka, że tak krawiec kraje jak mu materii staje. Podejrzewam, że gdyby trener Skorża miał do dyspozycji 20 równorzędnych zawodników, co wytworzyłoby jednocześnie rywalizację w zespole, to nasi najwięksi opieprzacze wzięliby się do roboty. Gdyby trener Skorża miał alternatywę i mógł tej jesieni posadzić na ławce Brożków, Małeckiego, Diaza, Kirma czy Łobodzińskiego, to może w końcu zrobiłby to. Tylko niestety, kto w zamian na boisko


Cantoro, Ćwielong

? Przecież oni są tak samo słabi. Jedyna możliwość jest taka, że trener Skorża zimą uzdrawia nasze gwiazdy z ich przerośniętych wyobrażeń o sobie i żąda od nich dodatkowego zaangażowania i dodatkowych treningów (2 razy dziennie, dzień po meczu conajmniej 1 trening, anie kąpiele solankowe i wypoczynek), albo z częścią tych Panów należy się pożegnać. Bez żalu, bo jak trafni moim zdaniem ujął to Mielcar - wyjazd do przeciętniaka za granicę i po krótkiej walce o skład - ławka albo trybuny i powrót do Polski z podkulonym ogonem oraz gębą pełną frazesów typu: trener na mnie nie stawiał, nie lubiom tam nas Polaków, nie nauczyłem się jężyka - jak co chcą niech nauczą się polskiego itp.
Tylko takie postawienie sprawy daje szansę (ale nie gwarantuje) na jakieś sukcesy w piłce europejskiej, albo zostaniemy z tym, ze będziemy szczęśliwi po przejściu jakiejś La Valetty, i z pełnymi gaciami, przed losowaniem w II rundzie, bo możemy wpaść na Azerów, Łotyszy bądż Mołdawian i odpaść.
W innym przypadku - trzeba zmienić trenera, ale w jego miejsce należy zatrudnić cały sztab trenerski, który zająłby się przede wszystkim młodymi piłkarzami, którzy zaczynają uczyć się gry w piłkę i rozpoczął szkolenie zawodników na przyszłość. Tymi zawodnikami, których mamy, z ich mentalnością i (nie)chęcia do dalszego szkolenia daleko nie zajedziemy i tutaj w całości przyznaję rację Framatowi.