|
Cracovia swoje lata świetności ma dawno za sobą... W momencie gdy piłkarze "zawojowali"najpierw III a potem II ligę i przed drużyną stanęła możliwość awansu do Ekstraklasy (I ligi), na trybunach zaczęło robić się tłoczno. Z tego co pamiętam na mecz z Górnikiem Polkowice(?), po którym miał być świętowany awans do Ekstraklasy, zapotrzebowanie na bilety było kilka razy większe niż pojemności stadionu na Kałuży. To właśnie wtedy w Krakowie zrobiła się "moda" na Cracovię. Z jednej strony wyniki sportowe, z drugiej fascynacja ekipami hools, które wtedy uchodziły za synonim nejlepszych ekip w Polsce (JG,AW). Jedni ze względu na"interesiarski" charakter Cracovii zaczęli się przerzucać, inny zafascynowani modą na anty Wisłę i osobę nijakiego M. również wybierali tą drogę, a jeszcze inni byli namawiani przez starszych i siłą rzeczy decydowali się na dobrowolne obrzezanie... Tak to się huśtało przez parę sezonów. W pewnym momencie zabrakło wyników sportowych, zabrakło (M) i dla niektórych przychodzenie na Cracovię straciło sens, klub zaczął wpuszczać na stadion tylko posiadaczy karnetów i tak to od pewnego momentu zaczęło umierać śmiercią naturalną... I tak do dzisiaj pasiaste staczają się po równi pochyłej... Jak dla mnie nic nie wskazuje na to żeby miało być inaczej... Mieszkam na osiedlu gdzie to żydowskie "lifestyle" było bardzo dobrze zauważalne. Widziałem jak dorasta całe to obrzezane pokolenie... Wierzcie lub nie, ale z ekipy która w 15-20 głów jeździła na Kałuży zostały może 4 osoby,które to od czasu do czasu pojawiają się na meczu. I nie mówię tutaj o sosnowcu, ale o meczach które Pasy grały u siebie. Po osiedlu które kiedyś było zbombardowane wrzutami Pasów, dumnie chodzą chłopcy w koszulkach z Białą Gwiazdą na piersi. A najlepsze jest to że jedni drugich mają w dupie... Podejrzewam ze jedno osiedle jest tylko małym obrazem całej sytuacji po drugiej stroni błoń. Ich liczby są jakie są... Jak dla mnie jest to rzeczywisty obraz Cracovii w Krakowie.!!! Nadmienię tylko że na Wiśle nieprzerwanie jestem od 1996 roku i pewne rzeczy znam z autopsji...
|