Wyświetl pojedynczy post
kot
Senior Member
 
 
Od: 04.2003
Skąd: Witcherland

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2745
Stary 08.11.2009, 21:35
Polecam to jeszcze raz trenerowi Skorży i polskim piłkarzom Wisły, aby zrozumieli istotę profesjonalizmu piłkarskiego i albo do niego się wreszcie zastosowali, albo odeszli z Wisły, jako jej niegodni pracownicy bez ambicji i honoru i nie niszczyli szansy na europejski rozwój naszego klubu.

Cytat:
8. October 2008, 05:45


Marcelo Antonio Guedes Filho
(wislakrakow.com)

Marcelo, brazylijski obrońca Wisły Kraków, obdarzony najlepszą kondycją w zespole, zorganizował sobie dodatkowe treningi ... indywidualne. W klubie pojawia się na kilka godzin przed wyznaczonym przez trenera czasem zbiórki i samotnie ćwiczy.

- Zauważyłem, że polscy piłkarze są punktualni, ale tak na styk. Jak trening jest o 12.00, to zjawiają się o 11.59. I od razu po treningu wracają do domu. Ja tak nie mogę i nie chcę. W Brazylii normalnie trenujemy dwa razy dziennie. Tutaj przeważnie raz na dzień. Dlatego zorganizowałem sobie indywidualne zajęcia - powiedział "Przeglądowi Sportowemu".

- Nie wiem jak inni, ale ja zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach bez pracy nad kondycją niczego się w tym sporcie nie osiągnie. Jak trening jest po południu, to rano jestem już w klubie. Idę do siłowni, biegam. Nikt mi nie każe tego robić, ale ja chcę. Rozmawiałem o tym z trenerem Skorżą. Informuję go o wszystkim, co robię. Mam jego przyzwolenie - wyjaśnił Brazylijczyk.
http://www.wislakrakow.com/www/showa...hlight=Marcelo

Cytat:
25. July 2009, 15:45


Dan Petrescu
(vinci)

Zwolniony trzy lata temu z Wisły Dan Petrescu triumfuje. Jego Unirea zagra w fazie grupowej Ligi Mistrzów, podczas gdy Wisła rozstała się z tymi rozgrywkami po fatalnym dwumeczu z mistrzem Estonii. - Nie jestem tym specjalnie zaskoczony - mówi w "Dzienniku" Petrescu. - Jeżeli polscy piłkarze nie zmienią swojego podejścia do wykonywanego zawodu, takie wpadki będą się wam zdarzać coraz częściej.

- Polscy piłkarze nie są przyzwyczajeni do ciężkiej pracy - uważa rumuński szkoleniowiec. - A proszę mi wierzyć, że bez tego nigdy nie osiągnie się sukcesów. Kiedy prowadziłem Wisłę, zawodnicy krzywili się, gdy aplikowałem im mocne, wyczerpujące treningi. Chodzili nawet poskarżyć się na mnie prezesowi Cupiałowi. Mówili, że jestem katem, że tak nie powinno się trenować. Chcieli mieć trenera przyjaciela. A Cupiał popełnił poważny błąd. Uwierzył zawodnikom, że trenują za ciężko, i pozbył się mnie przy pierwszej nadarzającej się okazji. W normalnych klubach takie zachowanie jest nie do pomyślenia. Prawdziwy prezes ufa zatrudnionemu przez siebie trenerowi, a nie użalającym się nad sobą piłkarzom.

Cupiał zrobił źle, zwalniając pana?

- Zależy dla kogo. Ja akurat wyszedłem na tym dość dobrze, Wisła nie bardzo. Bo co z tego, że udało jej się zdobyć później dwa razy mistrzostwo Polski, skoro cały czas nie ma awansu do Ligi Mistrzów? A ja z małym klubikiem, który trzy lata temu awansował do rumuńskiej pierwszej ligi, od września będę grał w fazie grupowej tych najważniejszych rozgrywek w Europie! Jeżeli zatrudnia się jakiegoś szkoleniowca, to trzeba dać mu czas. Pracuję w Unirei trzy lata. Kiedy zaczynałem, byliśmy kopciuszkiem, a udało mi się wprowadzić tę drużynę na salony. Miałem szczęście, bo większość rumuńskich prezesów działa tak samo jak ci w Polsce. Trzy przegrane mecze i wyrzucamy trenera. Tak jest najprościej, ale jak pokazuje choćby mój przykład, nie tędy droga.

Cały wywiad na stronie Dziennik.pl >> Petrescu mówi m.in: - Żaden z moich zawodników nie narzeka, nie pyta, dlaczego robimy coś tak, a nie inaczej. Wiślacy pytali bardzo często, ciągle im coś nie pasowało. (...) Co oni (piłkarze Wisły - przyp. red.) mogą wiedzieć o prawdziwej sztuce trenerskiej, skoro większość z nich grała tylko w Polsce albo w jakichś podrzędnych klubach za granicą. (...) W Anglii ważny jest także charakter i psychika. Nie ma miejsca dla mięczaków i lalusiów.
http://www.wislakrakow.com/www/showa...light=Petrescu

Tak Marcelo, jak i Petrescu mówią to samo o polskich piłkarzach Wisły Kraków. To nie jest przypadek. Te słowa są świętą prawdą i są jedynymi przyczynami miernoty gry Wisły Kraków. Polscy piłkarze Wisły Kraków są hamulcem w rozwoju klubu i ponieważ nie dociera do nich ta przykra prawda o nich a sam trener nie wyciąga wniosków z tej przykrej prawdy i toleruje dziadostwo w grze polskich piłkarzy w Wiśle, polegające na braku profesjonalizmu i zaangażowania tak na boisku, jak i treningach w klubie oraz poza nim, to pan Cupiał powinien natychmiast wyciagnąć wnioski z tych niechlubnych praktyk piłkarzy oraz trenera i jak najszybciej postarać się wymienić tych piłkarzy oraz trenera na profesjonalistów, jeśli naprawdę zależy mu na sukcesie Wisły, tak sportowym, jak i finansowym. Podobnie i kibice, nigdy więcej nie powinni tolerować dziadostwa polskich piłkarzy Wisły na boisku. Może w Polsce znajdą się piłkarze profesjonalni, tacy którzy będą postępować jak Marcelo czy Cleber i nie będzie konieczności posiadania w Wiśle wyłącznie profesjonalnych piłkarzy zagranicznych.. A trener będzie bezwzględnie egzekwował taką postawę od wszystkich piłkarzy, a nie łaskawie wydawał zgodę takiemu Marcelo na profesjonalne treningi indywidualne, jednocześnie tolerując dziadostwo polskich piłkarzy Wisły. Tak postępuje trener Szatałow w Polonii Bytom i z klubem o najniższym budżecie w kraju, walczy o puchary, nie dając się pokonać Wiśle Kraków z największym budżetem w kraju ( podobnie Petrescu z Unireą ). Tak postępują wszyscy trenerzy profesjonalni w klubach zagranicznych i dlatego polscy piłkarze nie mają w tych kubach szans na zaistnienie w poważnej piłce europejskiej. Uważam, że tacy piłkarze w Wiśle także nie powinni grać.

Trenerze Skorża -

Cleber i Marcelo sami dbają o swoją dietę w pożywieniu a pana włoski dietetyk nie zda egzaminu, jeśli piłkarze w domu lub na całonocnych imprezach, będą pić alkohol, palić papierosy i zajadać hamburgery a nikt nie będzie z tego wyciągał w stosunku do nich stosownych kar i wniosków lub przynajmniej badał ich od strony wydolnosci i kondycji. Podobnie ma się rzecz z wypadami integracyjnymi na go-carty itp, jeśli jednocześnie nie będzie pan egzekwował od wszystkich jednakowo, 90- minutowego zaangażowania i jakości gry na boisku. Go-carty nie mogą być jedyną metodą zabiegania o profesjonalną grę i zaangażowanie, bo wtedy stają się bezsilną profanacją metod trenerskich. Trzeba także twardą ręką egzekwować na codzień pełne zaangażowanie nie tylko w treningi ale przede wszystkim w mecze.

Każdy może przegrać, ale przegrać bez walki, to już nie każdy, zwłaszcza profesjonalista a Wiśle to się zdarza bardzo często w meczach dla klubu istotnych. Panowie Wiślaccy piłkarze polscy i trenerzy, najwyższy czas wydorośleć i dążyć do PROFESJONALIZMU, aby HONOR Wisły, jej kapitan nie musiał ratować eskapadami przez okno, ale na boisku. Macie przykład nawet u swoich klubowych partnerów zagranicznych i dołączcie do nich natychmiast, zanim zmiecie Was w otchłań niebytu piłkarskiego, nadchodzący do Polski, wiatr profesjonalnych zmian. Oby z Waszym udziałem, czego sobie i Wam życzę. Wisła to wielkie wyzwanie i nie ma w niej miejsca dla ludzi plujących kibicom Wisły w twarz i niegodnych podania im ręki

Minimalizm i nonszalancja = kunktatorstwo i niechlujstwo = brak profesjonalizmu i honoru
Ostatnio edytowane przez kot : 08.11.2009 o godz. 21:55.
Nie ma rzeczy niemożliwych.