|
Podczas niedzielnego meczu przytrafiła mi się ciekawa historia. Posłuchajcie
Na czas meczu Ruch - Jagiellonia byłem na lotnisku w Balicach.Szukam jakiegoś telewizora z C+ Sport. Znalazłem, jakaś kawiarnia. Zamawiam herbatę i oglądam, jest chyba 15. minuta i 1:0 dla Ruchu. Obok mnie siedzi jakiś sędziwy starzec, bardzo przejęty meczem. Kilku ludzi z ochrony też jest zagapionych w telewizor. Myślę- hm, musi być ciekawy mecz. Za chwilę Frankowski uderza na bramkę Niebieskich, niestety ze spalonego. Cały terminal zadrżał, było słychać wszechobecne niezadowolenie. No ale za chwile było wyrównanie.
Koło 25. minuty przyszło kilku eleganckich panów. Na pierwszy rzut oka było widać, że zza granicy. Siadają przy stoliku przede mną, słyszę że to Hiszpanie. Zdjęli kurtki, usiedli, zamówili coś do jedzenia. Rozgadali się na dobre. Jeden z nich zauważył że w TV leci mecz i z ironią wskazał na telewizor. Po chwili jednak, przestali głośno dyskutować. Zaczęli uważnie i z zafascynowaniem oglądać mecz, przeżywając każdą akcję. Udało mi się podsłuchać co mówią, bo znam nieco Hiszpański. Chwalili widowisko. Mówili o spektakularnej grze i świetnym dopingu mimo malutkiego stadionu.
To było dla mnie bardzo miłe- że ktoś zza granicy pochwalił drużyny naszej Ekstraklasy. Pomyślałem, że może kiedyś dorównamy Europie pod względem piłki nożnej.
Tylko co by było, gdyby to się wydarzyło w piątek o 20:00?
Powód: literówka
Ostatnio edytowane przez elomike : 08.11.2009 o godz. 18:55.
|