|
Trudno jest eliminować zachowania nieprofesjonalne skoro podstawy funkcjonowania klubu od początku są dalekie od standardów obowiązujących w europejskiej piłce – począwszy od zarządzania w klubie, a kończąc na polityce transferowej (de facto nieistniejącej).
Po wtóre jak można wymagać profesjonalizmu od zawodników, których wyniki wydolności są na poziomie ligi regionalnej w Niemczech – wszelkie wskaźniki wytrenowania naszych szanownych „gwiazd” są na bardzo niskim poziomie. Profesjonalizm zarezerwowany jest dla zawodowców a polska liga jest dla amatorów. Jeśli podstawowy zawodnik mistrza kraju Patryk Małecki oddał przed spotkaniem z Legią 60 strzałów z czego jedynie 14 było celnych to o czym my w ogóle mówimy – to nie jest już zwykły pech, brak szczęścia, nieskuteczność a brak umiejętności czysto piłkarskich na poziomie podstawowym. Żaden z zawodników obecnej Wisły może poza Marcelo nie zrobi kariery na zachodzie – talenty, których podobno u nas dostatek kończą zwykle z etykietą „wiecznych młodych wilczków”.
Kolejnym aspektem jest osoba trenera, a ten w naszym wypadku nie wyciąga żadnych wniosków z kolejnych porażek – kiedy Wisła wygrała z mocnym zespołem spotkanie o stawkę, kiedy wygrała taki mecz grając dwoma defensywnymi pomocnikami?. Trener widząc, że gra się nam od dłuższego czasu nie klei, nie stara się niczego zmienić, choćby skrzydłowych – co stoi na przeszkodzie wystawienia na tej pozycji Małeckiego i Ćwielonga – Diaz może spokojnie grać na środku obrony u boku Marcelo, gdzie najlepiej się do tej pory spisywał (tak gra w reprezentacji), w ataku można dać szansę Leszczakowi, który chyba jedyny wśród młodych w naszym klubie ma pojęcie o dryblingu – zagrajmy wreszcie odważnie a nie z pampersami na tyłku – Jirsak i tak jest lepszy od Cantoro i Diaza w środku pola (jedyny w tej chwili dysponuje dobrym podaniem, stałymi fragmentami) – bzdury piszą Ci którzy uważają że gra Czech słabo to nie jego wina że trener nie potrafi z jego usług w pełni skorzystać – a jednocześnie na siłę chce zrobić z Małeckiego egzekutora – niekonsekwencja naszego trenera mnie osobiście przeraża, jak to że w istotnym dla układu tabeli meczu wystawił Piotrka Brożka po kontuzji. Można tak mnożyć błędy trenerskie Skorży ale jaki to ma sens skoro to tylko polska cieni zna futbolowa nic więcej.
Ilu w kadrze mamy zawodników umiejących dryblować, wygrywających pojedynki 1 na 1 –ego.
Z takim podejściem szykują się kolejne porażki choćby z Ruchem, którą można zakładać w ciemno – skoro nic a nic w naszej grze się nie zmienia. Czy nie nadszedł czas by Gargule dać zagrać przynajmniej 45 minut w spotkaniu ligowym, na co oni czekają.
|