|
bez napinki, ale niektórzy na tym forum od poczatku sezonu, nawet po zwycięstwach krytykowali Wisłe za styl gry, głosząc, że nie daje on nadziei na jakąkolwiek druzynę grająca lepiej w obronie, lub umiejętnie grająca pilką.
Wtedy "wielcy kibice" oburzali sie piszac, ze się "w d... poprzewracało" i , że "najwazniejsze sa trzy punkty".
Teraz kiedy "trzech punktów" zabrakło, nagle okazało się, że większość, prawie wszyscy, od poczatku dostrzegali braki w grze Wisły.
Zastanawiające.
Dlatego nie podsumuję gry Wisły w mezczu z Legią.
Podsumowywałem styl gry wielokrotnie w zwycięskich meczach i wszystko sie powtarza. Nie ma sensu pisanie tego samego.
Na dzisiaj trzonem Wisly są cudzoziemcy:
- Marcelo, Alvarez, Kirm (maja i umiejętności i chęć do gry, zamiast chowania się na boisku)
- Diaz, Jirsak (mają duże chęci i niemałe umiejętności - Diaz jest tylko bez formy)
Dochodzą Głowa, Sobol i Malecki.
- dwóch pierwszych pominę (nie grali)
Mały ma duze chęci, ale zabraklo mu umiejetnosci, a także ma chyba zniżke formy (Frantic się kłania)
Reszta to tylko troche umiejętności wystarczajacych na naszą ligę (P. Brożek, Pi Brożek, Ćwielong) ale na przykład w przypadku Pawła, spadek formy i niechęc do gry aż nazbyt widoczna - w zasadzie to w jego miejsce mogłby wystapić ktokolwiek z ME - różnicy nie byloby widać.
Podstawowy mankamanent Wisły moze byc podsumowany nieśmiertelnym zdaniem Kaspra:
"Wszyscy stoja i czekają nie wiadomo na co"...
Czyli nie wychodzenie na pozycję, nie pokazywanie się partnerowi, co skutkuje koniecznością gry do tyłu, albo wiklanem się w dryblingi, albo nieprzemyślanym podaniem z pominieciem rozegrania.
To było widać doskonale wczoraj.
Do gry pokazywali sie z przodu tylko Kirm i Mały. To nie wystarczało. Środek nastawil sie na przeszkadzanie ale nie na rozgrywanie i szukanie ataku pozycyjnego
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|