Wyświetl pojedynczy post
zbymak
Senior Member
 
Od: 02.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#657
Stary 07.11.2009, 14:50
Rozmyślający właściciel
Mecz na szczycie ze... szczytu loży honorowej obserwował właściciel Wisły, Bogusław Cupiał. Myślenicki biznesmen podczas obserwacji live nie ma szczęścia do dobrych wyników piłkarzy, którym płaci sowitą kasę. Przyjechał na Levadię – obejrzał remis będący początkiem katastrofy. Przyjechał na Polonię Bytom – remis, czyli pierwsza ligowa strata punktów w tym sezonie. Przyjechał na Legię – obejrzał porażkę. Warto coś by zrobić z tym... jeżem, co przynosi pecha.


W drugiej połowie siedział z zadumaną miną, przymrużonymi oczyma spoglądając na nieporadność wiślaków. Siedział, i dumał… Dumał i własnym oczom nie wierzył, jak jego drużyna przegrywa kolejny ważny mecz…Humor panu Bogusławowi powrócił przy opuszczaniu sosnowieckiego obiektu. Przechodząc holem rzucił ze śmiechem w kierunku dziennikarzy: - Takim to dobrze. Siedzą, piszą sobie coś na komputerach.
Niesamowita... elokwencja, jak na małomówność właściciela „Białej Gwiazdy”. Chwilę wcześniej wyszedł od niego Maciej Skorża. Mina trenera Wisły jasno wskazywała, że do śmiechu mu nie jest.


Którędy wyszedł Brożek?
Ostatni gwizdek sędziego Huberta Siejewicza rozległ się około godziny 21:50. Legioniści opuścili szatnię po 30 minutach. Piłkarze Wisły spędzili w niej blisko półtorej godziny. Oczekujący na choćby kilka słów podsumowania dziennikarze z niedowierzaniem patrzyli na zegarki, gdy mijały kolejne minuty, a mistrzów Polski nie było. Wreszcie wyszli. Wszyscy naraz. Tak, by do zera zminimalizować szansę nawiązania kontaktu z nimi przez dziennikarzy.

Tajemnicą pozostanie, jak w autokarze znalazł się kapitan Wisły, Paweł Brożek. Do szatni wchodził razem z kolegami, razem z nimi jednak nie wychodził, a mimo to znalazł się w autokarze. Z szatni Wisły w Sosnowcu można się wydostać na dwa sposoby: drzwiami wyjściowymi i… oknem. Drzwiami jednak, pilnie strzeżonym przez żurnalistów, Paweł Brożek nie wychodził.
Odpowiedz cytując